Jesień w życiu Prasłowian była porą domknięcia cyklu rocznego, czasem podsumowania wysiłku włożonego w pracę oraz przygotowania się na nadchodzącą zimę. Jej znaczenie miało charakter zarówno praktyczny, jak i symboliczny, łącząc codzienne obowiązki z przemyśleniami nad losem wspólnoty i nieuchronnością przemijania. To przede wszystkim okres zbiorów i gromadzenia zapasów. Kończono żniwa, zbierano warzywa, owoce leśne, grzyby i miód a także przygotowywano mięso na zimę. Od obfitości jesiennych plonów zależało bezpieczeństwo całej wspólnoty w miesiącach niedostatku. Dlatego prace wykonywano z wielką starannością a ich zakończenie miało często uroczysty charakter, podkreślający wagę wspólnego wysiłku.
Była to także pora roku która wiązała się także z wdzięcznością wobec sił natury. Był to czas dziękczynienia za urodzaj i pomyślność, ale także moment składania ofiar i odprawiania obrzędów ochronnych. Wierzono, że odpowiednie rytuały zapewnią przychylność bogów i duchów w okresie zimy, kiedy przyroda zamiera a człowiek staje się bardziej zależny od zgromadzonych zapasów i opieki nadprzyrodzonej. Po intensywnych pracach letnich wspólnota mogła pozwolić sobie na więcej odpoczynku i spotkań. Był to czas porządkowania spraw rodzinnych, zawierania umów i planowania przyszłego roku. Skracajace się dni przypominały o cykliczności świata: po okresie wzrostu i obfitości przychodzi czas wyciszenia, który jednak zapowiada przyszłe odrodzenie
Dożynki – Święto Plonów
Na czas równonocy jesiennej z 22 na 23 września w słowiańskiej tradycji przedchrześcijańskiej przypadają uroczystości Święta Plonów nazywanym także Plonami lub Spasami w trakcie których składano ofiary dziękczynne bóstwom wegetacyjnym Mokoszy, Welesowi, Świętowitowi lub Żywii. Obrzędy dożynek najpewniej pierwotnie łączone był z kultem roślin i drzew a następnie rolnictwem. Uroczystości miały trzy główne elementy tj. dziękczynienie bóstwom za zbiory, wróżby o przyszłorocznym urodzaju i rytualną biesiadę. Rozwój XVI wiecznej gospodarki folwarczno-dworskiej przyczynił się do tego, że zwyczaje dożynkowe zagościły na dworach majątków ziemskich. Przygotowywano je dla żniwiarzy w podzięce za trudną pracę przy żniwach i za zebrane plony.

Dożynki w znanym nam obecnym kształcie powstały z połączenia dwóch zwyczajów tj. okrężnego oraz dożynek. Okrężne, była to jesienna biesiada po zebraniu wszystkich zbiorów, czyli po „okrążeniu” pól, stąd też źródłosłów nazwy. Natomiast dożynki oznaczają dożęcie oziminy i przyniesienie wieńca z pola do domu. Z biegiem czasu zlały się one w jedno święto w zależności od regionu nazywane dożynkami, obżynkami, wieńcami bądź okrężem.
Uroczystości dożynkowe rozpoczynały się po zakończeniu żniw od plecenia wieńca kształtem podobnego do koła bądź wielkiej korony (stąd też bierze się inna jego nazwa – korona). Poza łanami zbóż wzbogacano je o jarzębinę, kwiaty, owoce i orzechy a na jego szczycie umieszczano żywe koguty, małe gąski lub kaczęta, które miały zapewnić dobry i zdrowy przychówek gospodarski. Wieniec dożynkowy niosła na głowie lub na wyciągniętych rękach najlepsza żniwiarka, za którą szli odświętnie ubrani chłopi, trzymający w dłoniach wyczyszczone i ozdobione sierpy. Wieniec przechowywano następnie w stodole aż do przyszłego roku a ziarna wykruszone z kłosów dodawano do ziarna siewnego jako wróżbę dobrego urodzaju. Uroczystości nie mogły by się odbyć bez chleba świeżo wypieczonego z zebranego zboża oraz biesiadowania, tańców i śpiewów będących formą oddawania czci bogom. W obrzędzie dożynek chleb i sól symbolizują najcenniejsze dary ziemi i mają zapewniać urodzaj oraz dostatek.
Do tradycji związanych z Plonami wiążą się różne zwyczaje jednym z nich są zasady postępowania z ostatnią garścią, kępą lub pasem niezżętego zboża zostawianym przez jakiś czas na pustym polu by podtrzymać trwanie zbóż oraz urodzaj. Kłosy te określano na Mazowszu i Podlasiu przepiórką, popiórką, na kresach wschodnich perepełką, na wschodnim Mazowszu brodą, w Małopolsce kozą, w Poznańskiem pępem, pępkiem gdzie indziej nazywano je także równianką, plonkopką, wiązką, wiązanką lub garstką. Ziemię wokół tych kępek dokładnie pielono, aby zapobiec rozrostowi na polu chwastów w przyszłym roku. Ścinał je najlepszy kośnik z wielką celebrą, następnie dawał najlepszym żniwiarkom, by uplotły z nich rytualny wieniec.
Święto Doli
Współcześnie istnieje przekonanie, iż w przedchrześcijańskich czasach pośród Słowian istniały osobne uroczystości poświęcone wróżbą matrymonialnym. Dobrym czasem na odbycie takich rytuałów był okres po zakończeniu zbiorów, gdy dzień się skracał a noc wydłużała i sprzyjała spędzaniu większej ilości czasu w zaciszu domowym. Dość powszechnym sposobem wypełnienia długich wieczorów były na poły rozrywkowe na poły religijne wróżby o charakterze małżeńskim, odbywające się pod koniec listopada w dniu nazywanym Świętem Doli (lub Mokoszy). Bogini czuwającej nad ludzkim losem uważaną przez niektórych za jedno z wcieleń Mokoszy, będącej zdaje się, że jak najbardziej trafnej adresatki pytań o małżeństwo.
Pamiątką po tych zwyczajach są katarzynki wypadające w noc z 24 na 25 listopada oraz andrzejki obchodzone z 29 na 30 listopada. Dawniej w noc św. Andrzeja matrymonialnymi wróżbami zajmowały się wyłącznie panny zaś kawalerowie w wigilię św. Katarzyny. Z biegiem czasu zakres tych wróżb skądinąd istotnych dla dawnych Słowian, którzy staropanieństwo oraz starokawalerstwo traktowali jako niepomyślny omem, zmienił się i zaczął obejmować inne sprawy. Zaniknął także rozdział na dni podzielone wg. płci a sam rytuał przekształcił się w swobodną zabawę.
Dość tajemniczym i niezrozumiałym jest sam fakt połączenia chrześcijańskich świętych z rytuałem wróżb potępianych przez kościół katolicki. Wydaje się to wskazywać na bardzo mocne umocowanie oraz znaczenie takich obrzędów w obyczajowości ludowej. Można tylko spekulować, iż mogło tu też dojść do skojarzenia św. Katarzyny opiekunki kobiet i św. Andrzejem opiekuna małżeństw z boginią Mokosz strażniczką ogniska domowego.
Do wróżb kultywowanych po dziś dzień a mającą swój czas w andrzejkową noc zalicza się lanie roztopionego wosku do miski z wodą poprzez klucz symbolizujący łączność z innym światem. Innymi przykładami wróżb mogą być np. losowanie przedmiotów którym przepisywano symboliczne znaczeniu i tak np. listek oznaczał starapanieństwo a obrączka rychły ślub. Ustawiano także od ściany do progu, jeden za drugim buty właściciel bądź właścicielka buta, który pierwszy przestępuił próg mieli stanąć na ślubnym kobiercu. Dawano także psom kulki ciasta i tą którą zwierz zjadł jako pierwsza oznaczała szybkie zamążpójście autorki przysmaku bądź też wpuszczano do izby gęś i osoba, którą jako pierwsza została uszczypnięta mogła spodziewać się ślubu już w najbliższym roku.
Wszystkie te wróżby opierały się na wierze, że duchy przodków przychodzą na ziemię szczególnie w niezwykłe dni by odkrywać panną i kawalerom prawdę na temat ich przyszłości.

Dziady - upamiętnienie przodków
Na przełomie października i listopada wypadało starosłowiańskie Święto Przodków, ale dawniej pamięć o zmarłych przodkach pielęgnowana była także podczas uroczystości z okazji przesileń i równonocy w tym bardzo wzniośle w czasie świąt takich jak Szczodre Gody czy Jare Gody. Dziady pośród Słowian (także i Bałtów) to rytuał swymi korzeniami sięgający głęboko przedchrześcijańskich czasów. Jego sednem była wiara w możliwość nawiązania kontaktu z światem zmarłych oraz duchami przodków, którzy w wybranych magicznych porach roku mogą czasowo zjawić się w swych dawnych domostwach.
Święto Przodków nosiło różne nazwy do najbardziej obecnie utrwalonych (dzięki dziełu Adama Mickiewicza) zalicza się określenie dziady jednak w innych rejonach nosiło ono nazwy; pominki, przewody, radecznica, czy także szeroko popularne zaduszki. Źródłosłów słowa „dziad” tkwi w określeniu bezimiennego przodka natomiast „dziady” to okres czasowego nawiedzenia duchów przodków świata żywych. Pamięć przodków kultywowano jak już wspominałem praktycznie przy większości uroczystości a największe obchody wypadały dwa razy do roku, wiosenne na początku maja oraz jesienne na przełomie października i listopada.
Obchody Dziadów związane były z szeregiem praktyk takich jak min. przygotowywanie strawy tj. specjalnego posiłku mającego zapewnić przychylność duchów przodków w skład, którego wchodziły miód, kasza, jajka, chleb, sól i kutia. Biesiadowano w domach bądź na cmentarzach bezpośrednio na mogiłach, na które wylewano trunki i kładziono jadło by dusze mogły się posilić. Zabraniano w tych dniach czynności mogących skrzywdzić duszę. Nie wstawano z hałasem od stołu, nie sprzątano resztek ze stołu, nie wylewano przez okno wody, nie palono w piecu i nie szyto. Zakazy te umożliwiały duszy niezakłóconą wędrówkę przez komin, niezaplątanie się w nici czy też doznanie jakiejkolwiek innej zniewagi. Aby zapewnić ciepło duszom przodków palono przy grobach i na roztajach dróg ognie a nawet organizowano specjalne kąpiele. Zgodnie z wierzeniami słowiańskimi duchami opiekuńczymi domów zostawały dusze antenatów zatrzymujące się na dłużej w trakcie takich odwiedzin. Ognie pełniły także dodatkowe funkcje takie jak wskazywanie drogi do siedzib potomków oraz do Nawii a także ochronne blokując przyjście na świat demonów którymi zgodnie z wierzeniami stawały się dusze ludzi zmarłych gwałtowną, niespodziewaną śmiercią.
Wpływ Święta Przodków dostrzec można także w roli żebraków nie bez kozery nazywano dziadami, albowiem widziano w nich pośredników w kontaktach z zaświatami a wręcz niekiedy dopatrywano się w nich duchów przodków odwiedzających swe siedziby.
Ciekawym zwyczajem w tych dniach było wykonywanie masek ze skóry bądź drewna nazywanych kraboszki lub karaboszki symbolizujących wędrujące dusze, które po założeniu na twarz były swego rodzaju hołdem składanym zmarłym. Miały one też mieć rolę maszkar odstraszających wrogie moce.
Wiele z tych opisanych zwyczajów przetrwało do dzisiejszych czasów, wszak i dzisiaj także palimy znicze na grobach oraz wspominamy naszych zmarłych a w niektórych rejonach nadal na mogiły przynosi się symboliczny poczęstunek.

