www.srebrnykruk.pl






Słowiańskie przekazy

strzalka do tyłu strzalka do góry
Dziwotwory - demonologia

Zmory i dusze zmarłych

Prasłowiańskie słowo *duchъ*duša (*dhou-s-) poza związkami z sferą psychiki ludzkiej powiązane jest też z czynnością fizjologiczną którą jest oddychanie w znaczeniu tchu będącego niechybnym przejawem życia. Rdzeń tego wyrazu wspólny jest z Bałtami w tym litewskim daūsos – „powietrze", dvasiá – „duch", „dusza" i dūsauti – „wdychać", ma też ono odległe konotacje z greckim theós – „bóg" co znowu nasuwa myśl o dawniejszej sakralnej więzi indoeuropejskiej. Pojęcie duszy oraz ducha w słowiańszczyźnie jest szerokie i rozmyte, obejmuje dusze-jaźni a także dusze-życia jako oddechu zatem dotyczy opisów świadomości i sił życiowych, znana jest jeszcze dusza-widmo. Mamy więc do czynienia tak jakby z duplikatem żywego człowieka odbitym w zmarłym zwanym nieboszczykiem (w znaczeniu niebogi, niebogaty), marą, zmorą, mającym przejąć i zabrać wszystko co było ważne by nie dawać powodu do powrotu.

slowianie-dziwotwory-demonologia-zmory-stypa
Ilustracja. Stypa na cmentarzu, Rosja 1919 rok.

Cześć duszą zmarłych oddawano modląc się i składając ofiary, szczególnie celebrowano uczty zaduszne oraz wyprawiane bezpośrednio po śmierci stypy, czyli po staropolsku strawie, po chorwacku karminie, po starorusku triznie. Biesiady upamiętniające zmarłych przygotowywano w różnym czasie niekiedy po czterdziestu dniach od zgonu albo w rocznice śmierci. W chrześcijaństwie zwyczaj ten był potępiany i zwalczany. Folklor polski zachował informacje o pozostawianiu w trakcie „bożego obiadu” wolnego miejsca przy stole dla zmarłego a na Białorusi, gdy go wyprawiano to wzywano przodków deklamując; „Święci dziadowie, chodźcie do nas wieczerzać, proszę was na wieczerzę". Archaiczną formą czasami spotykaną było urządzanie uczt przy grobach czego liczne przykłady spotykano w bałkańskiej kulturze ludowej.

Przed chrześcijański Słowiański świat pozagrobowy pozostający we władztwie Welesa zachował się tylko fragmentarycznie w formie przekazów o odległej rzece, przez którą dusze człowiecze przepływają łodzią bądź same przechodzą po moście czy kładce albo nawet w bród. Drogą dusz zwano Drogę Mleczną. By pomóc w podróży po śmierci stawiano przez strugi mosty i kładki a w Białorusi wycinano w nich ślad stopy. Do trumny wkładano grosik do zapłaty dla przewoźnika. Duchy zmarłych ulatywały z wiatrem, ale potrafiły powracać, jeść oraz pić i znowuż przechodzić w zaświaty do miejsca ich bytowania.

Pogranicze bagien, wód i lasów zamieszkiwały liczne stwory o proweniencji ze świata zmarłych. Na Białorusi i Ukrainie znano dusze dziewcząt zamienianych w rusałki, piękne, nagie z rozwianymi włosami, ustrojone zielnymi wiankami. W czasie nowiu księżyca na polanach wabiły pląsaniem, natarczywie domagając się rozwiązania łamigłówek, łechcząc aż do śmierci z nieopanowanego śmiechu. W zimie spotykano je w wodzie a od lata w lesie. Należało się ich szczególnie wystrzegać w dni zaduszne tygodnia zielonoświątecznego po ukraińsku zwanym rusalnyj tyžden.

slowianie-dziwotwory-demonologia-rusalki
Ilustracja. Rusałki, obraz Konstantina Egorowicza Makowskiego z 1895 roku.

W pozostałej części słowiańszczyzny w XIX i XX wieku takie istoty były nieznane. Ich poprzedniczkami mogły być zdaniem niektórych badaczy rosyjskie založnyje – zmarli niespodziewaną śmiercią, najpewniej zaś miały być to wiły. Staroruskie teksty kościelne z XI-XII wieku wspominają o dziewczęcych wiłach, natomiast brak jest takich przekazów w rosyjskim folklorze. Przekonuje to niektórych naukowców do postawienia tezy jako by miały to być twory wyłącznie literackie, które przewędrowały następnie na Bałkany. Słowiańszczyzna południowa w XIII wieku odnotowuje pierwsze zmianki o wiłach. Słowianie zachodni epitetem wił obdarzali ludzi pozbawionych rozumu, były to staropolski szaleniec, błazen. Wyraz wiła (za Aleksandrem Gieysztorem) wywodzący się z viii – „wić się", bądź z *vei – „wiać", z nawiązaniem litewskim vyti – „prześladować", oraz awestyjskim vayeiti – „gonić" przywodzi na myśl ruchliwość i mimo tego wywodu sugeruje swoje pierwotne ogólnosłowiańskie korzenie. Bałkańska kultura ludowa do dziś opowiada o wiłach lub samowiłach, duszach nowo poślubionych niewiast, które nie nacieszyły się życiem. Ofiary dla nich zanoszono pod drzewa do jaskiń lub na kamieniu. Przedstawiano je jako dziewczęta ognistookie niekiedy kozionogie, celebrujące samodivskie igrišča, tańczące w świetle księżyca. Były urodziwe czasami nagie, gromadnie nęciły młodzieniaszków, zazdrosne o swój urok i głos wobec żywych. Posiadały także umiejętność przyoblekania postaci łabędzia, sokoła kub konia. Mogły mieć także skrzydła oraz jeździć na koniu lub jeleniu. Spotykano je w lasach, górach i wodach. Mnogie epitety takie jak viline vode, vilin izvon stosowano w stosunku do bystrzyc bądź źródeł, ostrzegano też by nocą nie zbliżać się do nich a o swoim nadejściu uprzedzać ciskając kamieniem. Legendarną siedzibą wił była góra Vilina Pianina, miały one mieć też związki chmurami i wirami powietrznymi. Folklor serbski i chorwacki dzieli je na zagorkinje bytujące w górach, brodarice spotykane u brodu w wodzie oraz oblaknije mieszkające w obłokach. Pozostają waleczne, wspierają śmiałków, ostrzegają chłopów, wieszczą ale również złośliwie karcą niemocą za podejście do tanecznego kręgu bądź ich siedzib. Wierzono też w ich związki małżeńskie z ludźmi (vilenjak).

Poza tymi omówionymi istotami znana była jeszcze całkiem spora grupa innych bytów łączących świat pozagrobowy z duchami przyrody. Były to choćby polska boginka wieszczyca, mamuna, siubiela, odmienica, lamnja, lamia lub lamija. Miała ona zgodnie z traktatem demonologicznym Postępki prawa czartowskiego pochodzącym z 1570 roku „dzieci z kolebek pisnych kraść a inne podrzucać". Do tej grupy zaliczają się podobne białoruska łojma i czarcicha, podkarpacko-ukraińska dziwa-babalisyvka – „leśna". Opisywano jej zazwyczaj jako odstręczające o przerośniętej głowie i piersiach, piorące o północy bieliznę kijankami, nękać miały ciężarne oraz położnice a także porywały niemowlęta. Do tego wykazu dopisać jeszcze można wodne istoty jak światła, świeczniki, świetliki zwodzące ludzi w topieliska. Lista jest jeszcze dłuższa ale z uwagi na dość szeroki a zarazem płynny zakres cech i właściwości tych bytów trudno poddających się jednoznacznej klasyfikacji.

slowianie-dziwotwory-demonologia-mamuna
Ilustracja. Mamuna - wyobrażenie, praca współczesna AI.
www.srebrnykruk.pl

www.srebrnykruk.pl