www.srebrnykruk.pl






Słowiańskie przekazy

strzalka do tyłu strzalka do góry
Dziwotwory - demonologia

Dziwotwory Z

jak;

 

Zagacz – demon polny znany w Wielkopolsce żyjący na polach dorastającego zboża. Miał on napastować oraz uprowadzać dzieci, które pomimo nakazu niebawienia się pośród zagonów, łamiąc go deptały kłosy. W ludowych przekazach zachowały bardzo skąpe informacje na jego temat. Nie wiadomo, jak wyglądał pewnym jest to, że jego postać wykorzystywały matki jako straszak na niesforne dzieci i przestrzegały je; „Nie chodź w żyto, bo cię zagacz schwyto!”.

slowianie-dziwotwory-litera-z-zagacz
Ilustracja. Zagacz - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Zazraki – znane głównie z Kaszub opiekuńcze demoniczne istoty bytujące na polach i miedzach. Gospodarzom, którzy traktowali je z szacunkiem i dbali o ich potrzeby dokarmiając troszczyły się o zasiewy, odpędzały szkodniki generalnie zapewniały bogate zbiory. Obcych włościan, gdy mieli szczęście ignorowały albo w gorszym przypadku okradały i zsyłały choroby na zwierzęta gospodarcze. Widziane z pewnej odległości przypominały płonące snopy siana bądź chrustu.

slowianie-dziwotwory-litera-z-zazraki
Ilustracja. Zazraki - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Zimnica – chorobotwórcze widmo wywołujące u  ludzi napady ciężkiej gorączki kończącej się niejednokrotnie śmiercią. Swą siedzibę miała w odległych niezamieszkałych ustroniach skąd, gdy zaczynała odczuwać głód nawiedzała wioski i miasta. Jej pokarmem były ludzkie soki które wysysała z atakowanych ludzi. Nie był znany żaden sposób umożliwiający schowanie się prze nią, umiała przechodzić nawet przez najpotężniejsze mury, złapana rozwiewała się w powietrzu, aby natychmiast zjawić się w kolejnym miejscu. Rozróżniani dwa rodzaje zimnicy, pierwszy kościca powodująca łamanie w kościach i stawach oraz drugi ograżka wywołująca trzęsionkę. Oba gatunki były dla chorych dzieci śmiertelnym zagrożeniem. Ochronę przed zjawą przeziębionym maluchom zapewniać miała ustawiona przy łóżku szklanka miodu. Łakoma na słodkości skupiała się na opychaniu się słodkim specjałem zapominają równocześnie o swej niedoszłej ofierze.

slowianie-dziwotwory-litera-z-zimnica
Ilustracja. Zimnica - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Zjadarka – to znany przede wszystkim z Małopolski nad wyraz groźny żeński demon wyglądający niczym wiekowa, odstręczająca starucha o ogromnych zębach. Jej przysmakiem były dzieci, które łapała ma polach oraz miedzach i następnie pożerała z ukontentowaniem. Uniknięcie pościgu tej ludożerczyni nie była sprawą łatwą, gdyż powszechnie znana była ze swej szybkości i umiejętności rzucania czarów. Udając się na łowy zachowywał się niczym wytrawny myśliwy, złapanych żywych ludzi zaciągała w swe leże gzie pośród stosu kości poprzedni ofiar zatrwożeni czekali na swój koniec. Niektórzy twierdzili, że potrafiła także wściekle wedrzeć się do chałupy, wykraść dziecko z kołyski niszcząc wszystko w około a nawet pożreć je na oczach matki.

slowianie-dziwotwory-litera-z-zjadarka
Ilustracja. Zjadarka - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Złydnie – to nie durze niesamowicie wychudłe, garbate, porośnięte wełniastym futrem pokraki o obliczach starych dzieci, ubrane w wysłużone łachy i schodzone dziurawe buciory budzące swym wyglądem żałość, na którą nawet w najmniejszym stopniu nie zasługiwały. Umiały dopiec człowiekowi do żywego, gdy upatrzyły sobie jakieś gospodarstwo lazły do niego nie pytając o zgodę i przepędzały opiekuńcze duszki domowe w nim mieszkające. Lokowały się za ciepłym piecem i zaczynały bisurmanić. Po zapadnięciu ciemności przewracały garnki, uszkadzały sprzęty domowe, psuły jedzenie, hurkotały i tubalnie gadały po rosyjsku. Przeszkadzały mieszkańcom we śnie podszeptując im do uszu świństwa i nakłaniały do występków. Ich swawolom nie umykały także zwierzęta gospodarskie które prześladowały i ujeżdżały na śmierć. Jakby tego było mało za dnia wyczerpanym włościanom stając się niewidzialne siadywały na karku i chłonęły z nich siły witalne. W ostatecznych przypadkach rozgorzałe harcami potrafiły utopić nieszczęśnika, powiesić na belce u powały albo przywieźć do samobójstwa. Wyczyny te prowadziły gospodarstwo do upadku a jego mieszkańców, jeśli udało uniknąć im śmierci na żebry. Sposobem na uniknięcie takiego losu były stanowcze kroki polegające na wyłapaniu wszystkich śpiących szkaradzieństw, włożenie ich do solidnego wora dwukrotnie zawiązanego i następnie wrzuconego do trzęsawiska najlepiej w sąsiedztwie innej osady. Nad wyraz żywotne stwory oswobadzały się z pułapki i natychmiast ruszały szukać kolejnej ofiary.

slowianie-dziwotwory-litera-z-zlydnie
Ilustracja. Złydnie - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Zmory – nazywane także marami są duszami żywego człowieka które nocną porą w czasie snu swego „nosiciela” ulatują z ciała, aby dusić, sączyć krew oraz siły witalne u innych ludzi pogrążonych we śnie. Wyglądała jak chuda, półprzezroczysta wysoka niewiasta o ogromnej głowie z bujnymi włosami, wielkimi oczami i cuchnącym oddechem. Bez żadnego wysiłku przeciskała się do pokoi przez nawet najdrobniejszą szczelinę przybierając postać zwierzęcą najczęściej ćmy, myszy czy komara. Sadowiła się śpiącemu na piersi i ssała krew wysuniętym z ust językiem długim i cienkim jak igła. W raz ze świtem przepadała i powracała do swego ciała a męczony człowiek budził się wpółżywy, osłabiony i pozbawiony wigoru. Męczeni przez zmorę najczęściej byli ludzie z jej najbliższego otoczenia, sąsiedzi, znajomi a z rzadka całkowicie przygodne osoby. Mimo tego, iż demony te w odróżnieniu od swych licznych pobratymców wyróżniały się tym, że tylko sporadycznie uśmiercały swe ofiary to jednak ich nagminna obecność i dokuczliwość przydawała im złej sławy. Walczono z nimi na mnóstwo sposobów, ale niestety w większości nieskutecznych. Jednym z trików stosowanych by oszukać demona było przekręcenie łóżka o 180 stopni, przesunięcie w inny kąt pokoju lub wykreślanie poświęconą kredą kręgu obronnego. Wszystkie zwierzęta, które nieproszone zjawiały się po zapadnięciu ciemności w izbie traktowano jak potencjalną marę i były przybijane szydłem bądź nożem do ściany, żaby traktowane nieco odmiennie, albowiem przebijano je widłami. Dla zniechęcenie stwora mazano ręce kalem a klatkę piersiową czosnkiem. Stosowano także rytuały magiczne, ale tak samo jak poprzednie opisane metody były one bezowocne. Kobiety przeistaczające się we śnie w mary były najczęściej tego nieświadome. Stąd też uważano, iż stać nią mogły wszystkie białogłowy takie jak znajome i sąsiadki a nawet te najbliższe jak żona, córka czy krewna. Podobno potrafiły zostać nią siódme córki w rodzinie bądź dziewczynki u których pomylono słowa modlitwy podczas ich chrztu a nawet takie ze zrośniętymi brwiami. Jedno jest pewne problem dotykał głównie płci pięknej czego wytłumaczenie jeden z licznych etnografów znalazł u pewnego prostego Ślązaka twierdzącego, iż „Jasne, że zmorą jest baba, przecież każda jest po trosze zmorom”.

slowianie-dziwotwory-litera-z-zmory
Ilustracja. Zmory - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Znich – żyjący w najgłębszych podziemiach duch ognia, który opuszczał je tylko wczesną wiosną i pojawiał się na powierzchni ziemi by ją ogrzać. Gdy stawiał stopy śnieg topniał, ziemia odmarzała, budziło się z zimowego letargu całe życie. Ale jak się mawia we wszystkim ważne jest zachowanie umiaru a nadmiar może szkodzić i tak bytowało z tym stworem. Gdy zanadto się rozochocił i rozbrykał w swych wędrówkach powodował gwałtowne pożary dewastujące wielkie obszary leśne.

slowianie-dziwotwory-litera-z-znich
Ilustracja. Znich - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Zwid – zagadkowa, widmowa istota przyjmująca wieczorną porą postać dowolnego żyjącego człowieka. Sobowtór taki plątał się w okolicach w który mógł natknąć się na znane osoby, krzątał się pod domu i zagrodzie. Zdarzało się, że nawet najlepsi kumowie lub rodzina mylili się i brali go za oryginalną osobę. Nie wykazywał wówczas żadnej agresji a nawet opowiadano, iż zwid leśniczego przyświecał złodziejom drzewa. Stwór nigdy nic do nikogo nie mówił jedynie gestami usiłował namówić do ruszenia za nim na odludzie. Nie raz pojawiał się z dala od wioski i pomagał swojakom w powrocie do domu. Kmiecie zobowiązani i szczęśliwi za wsparcie nie dostrzegali, iż pomocy udziela im dziwna postać o świecącym blado obliczu znajomego. Wielce pobożni gospodarze również mogli spodziewać się odwiedzin zwida, ale nie była to dla nich radosna chwila, albowiem była to zapowiedź rychłego spotkania ze śmiercią. Objawiał się on wówczas tylko w formie głosu przyszłego umarłego dobiegającym z podwórka lub z poddasza.

slowianie-dziwotwory-litera-z-zwid
Ilustracja. Zwid - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Zwodzijos – był nieprzyjazną demoniczną istotą podobna do ptaka. Natknąć się na niego można było na rozdrożach gościńców bądź na granicach lasów, trzepotał mocno skrzydłami i donośnie jazgotał; „Tyj! Tyj! Tyj!”. Odgłosy te wzbudzały ogromny lęk, albowiem rozpowszechnionym pośród ludu było wierzenie, iż ten złośliwy stwór zwieść może człowieka bezpośrednio do piekła. Było w tym ździebło prawdy, gdyż dostrzegając jakiegokolwiek niezorientowanego podróżnego monstrum udawało dotkliwie pokiereszowanego i nieporadnie zbliżało się do niego. Kiedy wędrowiec rozochocony wizją łatwego zdobycia posiłku usiłował pochwycić ptaka, ten nagle odskakiwał o krok w bok. Sytuacja powtarzała się przy każdej próbie schwytania stwora. Tym sposobem pechowiec w niedostrzegalny dla siebie sposób wciągany był w głąb mokradeł i podmokłych łąk, gdzie ginął atakowany przez mieszkające tam zwierzęta.

slowianie-dziwotwory-litera-z-zwodzijos
Ilustracja. Zwodzijos - wyobrażenie, praca współczesna AI.

www.srebrnykruk.pl

www.srebrnykruk.pl