www.srebrnykruk.pl






Słowiańskie przekazy

strzalka do tyłu strzalka do góry
Dziwotwory - demonologia

Dziwotwory W

jak;

 

Wąpierz – znany także jako upiór lub wampir to żywy trup, który zamiast po śmierci spoczywać spokojnie w mogile w nocy wstawał by nękać ludzi i pić ich krew. Wyglądał za iście przerażająco z grubsza postać jego wydawała się ludzką, ale była większa i silniejsza od dowolnego człowieka. Towarzyszył mu zawsze ogromny odór a jego opuchnięta skóra miała od wypitej posoki barwę czerwoną tak intensywnie, iż ukuto od niej porzekadło „czerwony jak upiór”. Wyposażony był także w długie ostre kły i szpony niekiedy uzupełnieniem jego opisu były dostrzegalne zniekształcenia w formie braku nosa albo dziury w plecach. Upiory te pochodziły z dusz ludzi nagle lub gwałtownie zmarłych jak samobójcy, ofiary zarazy albo mających dwa serca, nie mogących długo umrzeć, okrutników, znachorów, czarowników oraz czarownic. Te nocne demony pochwalić się mogły umiejętnościami niedostępnymi zwyczajnym zjadaczom chleba, albowiem umiały latać, być niewidzialnymi, przybierać zwierzęcą postać, nie odczuwały bólu a także potrafiły hipnotyzować i usypiać ludzi. Ich cała moc brała się z krwi napadniętych nieszczęśników, pozbawiony jej tracił siły, marniał i zaczynał gnić. Wyjątkowo groźnym w jego atakach było to, iż osoba, która zmarła w wyniku napaści sama stawała się wampirem. Z tej to przyczyny każdy atak upiora wszczynał najwyższy alarm w danej społeczność powodując obronną reakcję. Niezwłocznie rozkopywano groby w poszukiwaniu świeżo wyglądających nie objętych rozkładem ciał. Znalazłszy dobrze wyglądającego trupa niewątpliwym było, że ma się odczynienia z krwiopijczą bestią i należało ją pilnie unieszkodliwić. Metod zabicia wąpierza był wiele można było związać ręce oraz nogi i odkręcić go twarzą do dołu, odcinano głowę i układano między nogami, przebijano stalowym gwoździem czerep, wbijano w ciało ciernie, zęby od brony, żelazne kolce, groty od strzały bądź drewniany najlepiej osikowy kołek prosto w serce. Wkładano także do trumny ostre narzędzia by wstając pokaleczył się i nie mógł dalej dręczyć ludzi lub najprostszym sposobem palono ciało. Znany był także dość pomysłowa metoda polegająca na wsypywani do trumny maku by nieboszczyk zanim wyjdzie z grobu liczył jego ziarnka tak długo by w trakcie tej czynności zastawało potwora piania kogutów które kończyło jego żywot.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wapierz
Ilustracja. Wąpierz - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wargin – to demoniczny o nadnaturalnych gabarytach czarny kot, władca wszystkich kotów. Wyróżniały go nie tylko niezwykłe wymiary, ale także niespotykanie delikatna i miękka sierść o barwie czarnej niczym najciemniejsza bezdenna piekielna otchłań oraz oczy gorejące pierwotnym żarem. Poruszał się bez najmniejszego szmeru, umiał też dostawać się do nawet najpilniej strzeżonych i zabezpieczonych miejsc. Z ochotą zgadzał się służyć ludziom, początkowo przysparzał im bogactwa oraz darzył pomyślnością. Jednak z czasem, gdy gospodarz pod jego wpływem ulegał przemianie stając się nieufnym chciwcem, wszczynającym swary ze wszystkimi na około nie wyłączając swej rodziny, popadając w kompletne osamotnienie, doprowadzał do utraty całego dotychczas posiadanego bogactwa. Ale to nie był koniec, gdyż stwór nadal nękał psychicznie i niepokoił swą ofiarę, aby w końcu obłożyć ją śmiertelnym zaklęciem doprowadzającym do wyrojenie się w głowie nieszczęśnika szerszeni czy też innych insektów żądlących go od wewnątrz powodując tym bolesny zgon. Demona odegnać mógł tylko człowiek obdarzony wielką wiedzą magiczną oraz mocą potężniejszą niż tą którą posiadał wargin.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wargin
Ilustracja. Wargin - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wałety – nazywane także wełekynami to huculskie olbrzymy podobne do ludzi obdarzone ogromną siłą oraz kilkometrowym wzrostem. Od swych pobratymców żyjących w innych rejonach słowiańszczyzny różniły się ogromnymi zębami i nad wyraz długimi rękami. Najbardziej znanym olbrzymem z tej odmiany był jednooki, kulawy, ludożerca Warliwoka z lubością polujący na samotnych, zagubionych podróżnych. Był on jednak odosobnionym, niesławnym przypadkiem, gdyż stwory te najczęściej żyjące w dzikich górskich ustroniach wystrzegały się ludzi. Z natury były raczej łagodne reagowały agresywnie dopiero w przypadku napaści. Niestety było to częstym zjawiskiem z uwagi na wykorzystywanie cenionego wyżej niż złoto, szpiku z ich kości jako niezbędnego w recepturach mikstur stosowanych w czarnej magii.

slowianie-dziwotwory-litera-w-walety
Ilustracja. Wałety - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wëkrëkùs – nie jest demonem prasłowiańskim w ścisłym znaczeniu, a przede wszystkim znanym na Kaszubach duchem-psotnikiem, błaznem i figlarzem, wymykającym się prostym podziałom na dobro i zło. To postać utrwalona w lokalnym folklorze i współczesnych opracowaniach kulturowych. Miał być duchem psoty i nieprzewidywalności, opiekunem samotników idących własną drogą, istotą lubiącą żarty, przewrotność, a także łamanie schematów. Potrafił zarówno pomagać, jak i szkodzić. To duch przekory, dowcipu i nieoczekiwanych zwrotów wydarzeń. Brak jest starych, jednolitych opisów jego wyglądu. Współczesne przedstawienia pokazują go najczęściej jako uśmiechniętego ducha lub chochlika o niewielkiej postaci i figlarnym spojrzeniu, zamieszkującego lasy i związanego z naturą Pomorza. Uważa się go za patrona samotników, indywidualistów oraz ludzi chodzących własnymi ścieżkami.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wekrekus
Ilustracja. Wëkrëkùs - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wielkoludy – to plemię gigantów nazywane także olbrzymami a na Kaszubach stolemami żyjące w zamierzchłych czasach na obszarze obecnie znanym jako Pomorze oraz Mazury. Z wyglądu byli niemal tacy sami jak ludzie od których odróżniali się parokrotnie większym wzrostem. Niemalże zupełny kres ich istnienia przyniósł nieznany kataklizm, którym według niektórych podań był biblijny potop. Tylko pojedynczym reprezentantom gatunku udało się przeżyć jeszcze jakiś czas po tej katastrofie. Przetrwali oni w najbardziej niedostępnych leśnych matecznikach, z których w końcu z czasem zostali wypędzeni przez ludzi. Jedynymi pamiątkami i śladami trwania tych kolosów są z rzadka znajdowane wielkie kości zawieszane niekiedy nad wejściami do kościołów oraz ogromne kamienie polne będące przepuszczalnie resztkami wznoszonych przez nie olbrzymich konstrukcji.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wielkoludy
Ilustracja. Wielkoludy - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wieszczy – to dość wyjątkowy rodzaj niebezpiecznego upiora będącego duszą zmarłego człowieka, którego rozpoznać można było po tym, iż przychodził na świat z ukształtowanymi już zębami. Wierzono, że jeszcze za życia taka osoba jest wszystko wiedząca a po swej śmierci będzie wychodzić ze swego grobu by nękać ludzi. Wieczorami miał wędrować cmentarzem i wspinać się na wieżę kościelną i z jej szczytu wykrzykiwał przeraźliwym głosem imiona różnych ludzi a ci co dosłyszeli jego krzyki, umrzeć mieli jeszcze tej samej nocy. Według innych opowieści miał nie wrzeszczeć a dzwonić i tych co usłyszeli bicie dzwonu miała spotkać śmierć miało to jednak dotyczyć wyłącznie osób będących w tym samym wieku co wieszcz w chwili swego zgonu. Sposobów na pokonania demona było kilka jedne dość radykalne inne pomysłowe. Metoda sprytna polegała na rozkopaniu mogiły i wykradzeniu odzienia, gdyż niegdyś nawet upiory wstydziły się chodzić po świecie na golasa. Gwałtowne postępowanie przypominało unieszkodliwianie wampirów odcinano głowę i kładziono ją między nogi albo przekręcano w trumnie ciało twarzą do dołu, wbijano sierp w kark bądź układano na szyje, aby nie mógł wstać.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wieszczy
Ilustracja. Wieszczy - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wietrzyca – to znany z Podhala groźny, wrogi ludziom powietrzna żeńska istota demoniczna przyjmująca postać powietrznych wirów. Zjawiała się razem nadciągającymi raptownymi porywami wiatru a według niektórych je wywoływała, porywała różne przedmioty, kaleczyła ludzi odebrała im mowę, łamała ręce i nogi. Walczyć z nią można było ciskając poświęconym nożem i gdy rzut okazał się celny skrwawiona wietrzyca spadała na ziemię a wiatr od razu ustawał.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wietrzyca
Ilustracja. Wietrzyca - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wieżtyca – skrzydlata półprzezroczysta demoniczna istota podobna z grubsza do ogromnej ćmy. W mroczne pozbawiane światła gwiazd noce, nęcona ciepłem żywych istot przebywających w wiejskich osadach przylatywała do ludzkich domów i przejmująco zawodziła pod oknami z żalu za postradanym żywotem. Pomimo znacznych rozmiarów upiorzyca umiała bez problemowo każdą dostępną nawet najmniejszą szparą czy dziurą przedostawać się do środka chaty. Celem było pomieszczenie, gdzie leżeli pogrążeni we śnie domownicy z pośród których wybierała sobie na swoją ofiarę osobę wyglądającą na najmłodszą i okazałą. Potem usadawiała się na obranym pechowcu i pojedynczym ciosem rozcinała klatkę piersiową, dostawała się do serca i pożerała je. Zaatakowany człowiek uśpiony mocarnym czarem nic nie czuł i nie wybudzał się a demonica nasyciwszy się zamykała cięcie i odalała w noc. Ze wschodem słońca, kiedy to rzucone zaklęcie przestawało działać ofiarę wybudzał ogromny ból i następnie po paru dniach umierała. Sposobem na obronę przed męczarniami sprowadzanymi przez wiżtycę było przed udaniem się na spoczynek smarowanie piersi czosnkiem. Zalecano to szczególnie w zapusty, kiedy to istniało największe zagrożenie napadem nocnych stworów.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wieztyca
Ilustracja. Wieżtyca - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wił – cechował się pośród grona upiorów, ze swej istoty wyglądających niezbyt pięknie, szczególnie odstręczającą urodą. Przypominał z grubsza nad wyraz wysokiego sękatego starucha z długim żółtym zarostem z spiczastymi podobnymi do zębów piły wychodzącymi z kręgosłupa płytkami kostnymi niczym jak u jakiś przedpotopowych gadów. Opis monstra uzupełniała szeroka gęba wypełniona dwoma rzędami ostrych jak brzytwy zębisk. Wił zjawiał się po zapadnięciu ciemności zarówno w chłopskich jak i mieszczańskich domach podpatrując życie mieszkańców. Zazwyczaj czyhał w zupełnej ciszy uczepiony belek pod sufitem i wybierał swoją ofiarę. Gdy domownicy zapadali w głęboki sen pojawiał się przy łóżku upatrzonej osoby i wydawał przenikliwy, przeraźliwy, osty dźwięk. Obudzony niespodziewanie człowiek widząc odrażającego stwora truchlał ze zgrozy nie potrafiąc wyrzec choćby słowa czy skierować wzroku w inną stronę by nie patrzeć na potworność przed sobą. Maszkara tak zręcznie lawirowało by zawsze być w zasięgu wzroku oraz by uniknąć razów zadawanych przez nieszczęśliwca. Ten koszmarny pokaz ciągnął się do samego rana i niejednokrotnie zdarzało, że kończył dla napastowanego się śmiercią z przerażenia i nerwowego wyczerpania.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wil
Ilustracja. Wił - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wilkołak – określany też jako wilkołek to postać nie tylko słowiańska a praktycznie znana na całym świecie z mitów opowiadających o ludziach mogących przybierać formę dzikiego stwora. Podania te mają długi rodowód, wspomina o nim już Herodot w V w. p.n.e. a z okresu średniowiecza zachowało się wiele przekazów nie tylko o pojedynczych przypadkach, ale i o takich które obejmowały całe grupy ludzi. Przemiana w wilka mogła następować pod wpływem klątwy lub zaklęcia bądź była wynikiem ugryzienie przez wilka względnie samego wilkołaka. Jeśli czarownik lub inna osoba zostawała wilkołakiem na własne życzenie przeobrażenie zazwyczaj trwało ustalony czas, następowało w określonych momentach jak pełnia księżyca czy święta bądź z woli osoby mającej taką umiejętność, powrót do ludzkiej formy nastąpić mógł w dowolnym momencie. Zaś gdy przeistoczenie było wynikiem działań magicznych wykonanych bez wiedzy lub wbrew woli człowieka co mogoł być rodzajem kary było trwałe, ciągnęło się latami zmuszając do życia w zwierzęcej postaci i mogło zostać cofnięta jedynie przez osobę rzucającą klątwę. Przybierając w poły wilczą w poły ludzką postać bestia krążyła po bezdrożach napadając na ludzi i zwierzęta ci co przeobrażali się z własnej woli ponoć zachowywali dużą część swego ludzkiego charakteru oraz natury. Wilkołaki odporne były na zranienia i ból można było je pokonać jedynie poświęconą bronią, skuteczne mgło być także srebra zmuszające bestię do powrotu do ludzkiej postaci. W ludowym wierzeniach zachowały się opowieści, iż obroną przed stworem zapewniały widły pozwalające go odpędzić lub wymusić przyjęcie człowieczej formy. Rośliną ułatwiającą rozpoznanie i jego zabicie ma być tojad, wrażliwe miały być czasem też na ogień oraz jemiołę.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wilkolak
Ilustracja. Wilkołak - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wiły – to znane na słowiańskich ziemiach leśne, czarowne, zielonowłose, bladolice nimfy. Niekiedy można było je zaobserwować na odosobnionych puszczańskich polanach, kiedy to przyodziane w białe zwiewne sukienki puszczały się w żywiołowe pląsy. Ten kto został zwabiony przez nie w taneczny krąg szybko tego żałował, gdyż najczęściej zostawał „zatańcowany” na śmierć bądź doprowadzony do obłędu. Należało się wystrzegać nadepnięcia na zgniecioną przez nie trawę, gdyż przynosiło to nieszczęście. Niektórzy wierzyli, iż wiły pod swoim białym odzieniem skrywały końskie nogi, jeśli było tak rzeczywiście, odpowiadało by to doskonale ich na poły ludzkiej na poły zwierzęcej istocie. Do ludzi odnosiły się dwojako mogły być przychylne i pomocne, ale także niemiłosierne i groźne. Jednym razem potrafiły otoczyć opieką całe sioła znowuż innym raziły gradem pola. Nauczały ludzi sposobów uzdrawiania, ale też uśmiercały natrętów podchodzący do nich zbyt blisko. Można zatem powiedzieć, iż wyobrażały naturę potrafiącą być piękną i niebezpieczną jednocześnie.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wily
Ilustracja. Wiły - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wirnik i Wirusy – to żyjące w wodzie na dnie rzek i strug zagadkowe istoty. Pływając w krąg umiały spowodować powstanie wirów wodnych tak mocnych, iż nic co do nich się zbliżyło nie mogło już uciec. Czy były to istoty żywe czy przedmioty raz pochwycone pogrążały się pod taflą wody i nigdy nie wypływały na powierzchnię.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wirnik-wirusy
Ilustracja. Wirnik i Wirusy - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Włosień – to niewielka demoniczna istota pokryta futrem o wielkich siedmiopalczastych dłoniach z zagiętymi, brudnymi szponami. Po zapadnięciu ciemności nękał śpiących mężczyzn potrącając, trwożąc oraz drapiąc ich do krwi po brzuchu. Skaleczenia przez niego wywołane jątrzyły się oraz trudno długotrwale leczyły. Demon nie dawał spokoju także dzieciom łaskocąc je w stopy i sykając wprost do ucha. Niewiasty również nie mogły w jego obecności czuć się niezagrożone, albowiem obrzydliwy, sprośny pokurcz obmacywał je w nocy, gdy spały. Najgorsze w tym było to iż skalane przez niego części ciała szczególne piersi porastały gęstą sierścią niedającą się usunąć.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wlosien
Ilustracja. Włosień - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wodnice – to urodziwe panny żyjące w sporej części polskich jezior oraz rzek którym najbardziej do gustu przypadł bieg dolnej Wisły. Była to onegdaj jedna z głównych dróg wodnych Rzeczpospolitej, którą spławiano w stronę Gdańska tratwami i szkutami wszelkie możliwe dobra. Jednym z transportowanych towarów była sól będąca obok porannej rosy nieocenionym smakołykiem wodnic dla zdobycia której gotowe były nawet zgładzić człowieka. Obeznani z rzeką flisacy nauczeni byli, że przed żeglugą należy cały fracht solidnie skropić święconą wodą. Zaś jeśli ujrzeli wynurzające się przy burcie piękne dziewczę zagadkowo uśmiechnięte z liliowym wiankiem oraz sznurem pereł na nagich piersiach wiedzieli, że trzeba mocno dzierżonym wiosłem uderzyć je między oczy. Nie można było dopuścić by zaczęła śpiewać, gdyż nieopisanie czarujące nuty zniewalały mężczyzn, którzy w swym szaleństwie skakali w nurt rzeki by być jak najbliżej źródła melodii i oddawali się wodnym pannom by zginąć w ich objęciach. Demony niekiedy wychodziły z swych wodnych siedzib by rozświetlonymi księżycem nocami siedzieć nad brzegiem i wypatrywać ofiar. Zdarzało się ubierać im w znalezione zniszczone odzienie i podszywając się pod żebraczki iść do wsi by tam uprowadzać dzieci bawiące się bez opieki. Rozsądni luzie obchodzili wodnice z daleka, ale byli i tacy jak nieroztropni grajkowie, którzy narażali się bez przymusu na takie spotkanie. Wiedzieli, iż fujarki wystrugane z wierzby, gdy czyniły one swoje czary przejmują ułamek złowieszczej mocy dającej umiejętność wygrywania pięknych melodii przynoszących rozgłos muzykowi.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wodnice
Ilustracja. Wodnice - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wisielec – samobójcza śmierć przez powieszenie powszechnie uważana była za niegodziwą oraz bezbożną, oddającą ludzką duszę w ręce diabła. Wyjący wiatr i przeraźliwy chichot towarzyszyły odejściu ducha w wieczne potępienie a ciało oczekiwało wisząc na pogrzebanie, które nie było łatwym zadaniem. Wiadomo bowiem iż samobójca przywoływał do całej osady pecha więc powodowało to u ludzi uczucie ekstremalnej wzgardy do trupa. Dotknięcie zwłok wiązało się splugawieniem nieczystością oraz odrazą, toteż pochówkiem zajmowali się zamiejscowi na zjawienie których niekiedy czekano tygodniami. Gdy w końcu pojawiała się odpowiednia osoba truposza wywlekano z domu przeciągając pod progiem i grzebano poza wsią przykładowo na rozstaju dróg a najlepiej, gdy udało się go podrzucić mieszkańcom pobliskiej osady. Chociaż zwłoki wisielca zasługiwały wyłącznie na wzgardę to sznur, na którym wisiał był pożądanym amuletem i dzielono go na liczne kawałki. Noszony zapewniał szczęście i zdrowie, dodany do gorzałki przez oberżystę zapewniał napływ spragnionych klientów a pannom na wydaniu noszony w woreczku na szyi miłość kawalera schwytanego przez sznur. Takie obchodzenie się z zmarłym powodowało, iż często nie mógł on doznać spokoju i powracał na świat żywych jako demon – wisielec. Łatwo można było rozeznać, że ma się z nim do czynienia po zawiązanym sznurze na szyi, wybałuszonych czerwonych ślepiach i długim zwisającym języku. Demon po wygrzebaniu się z grobu bądź zerwaniu z powrozu siadywał zazwyczaj na konarach lub belkach pod stropem. Schowany w mroku wyczekiwał na nieświadomych zagrożenia przechodniów i atakował by wywrzeć pomstę za haniebny pogrzeb.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wisielec
Ilustracja. Wisielec - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Woziłą – nazywany także tabunnikiem to opiekuńcza demoniczna istota o postaci podobnej do człowieka o źrebięcych nogach i uszach. Troszczył się o konie przebywające na pastwiskach oraz w stajniach. Bronił je przed napadami wilczych stad i koniokradami, uważał także by nie poraniły się. Wszyscy gospodarze wykazujący się bystrością zabiegli oto by mieć takiego pomocnika i starali się mu zapewnić jak najlepsze warunki do pracy. Woziła ze swych zadań wywiązywał się tak wyśmienicie, iż niekiedy koniarze zapominali o swych obowiązkach i zamiast dbać o swe stada nocami mitrężyli czas po gospodach. Stwór wówczas zniechęcony takimi objawami lekceważenia opieki nad zwierzętami opuszczał gospodarstwo i poszukiwał bardziej rzetelnych włościan.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wozila
Ilustracja. Woziłą - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wużałki – to istoty będące efektem namiętnego związku wężowego króla z najzwyklejszą niewiastą. Były to urokliwe panny o długich włosach mające zamiast nóg łuskowaty wężowy ogon jak można się domyślić odziedziczony po ojcu. Przepadały nago siadywać na gałęziach w koronach wiekowych drzew i rozczesywać złotymi grzebieniami swe długie piękne loki. Ciała swe zdobiły liczną biżuterią na szyjach wisiały naszyjniki, nadgarstki upiększały bransolety na palcach dłoni nosiły pierścienia a w uszach kolczyki. Precjoza te pochodziły najpewniej z przebogatego skarbca ich ojca. Niekiedy dziewczyny przyjmowały postać czarnego zaskrońca i jedynie dwie żółte plamki po bokach jego głowy będące „złotymi kolczykami” z którymi nigdy się nie rozstawały zaświadczały, iż są to wużałki.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wuzalki
Ilustracja. Wużałki - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Wodnik – znany we wszystkich słowiańskich krainach budzący bojaźń oraz wielkie poważanie zagadkowy wodny demon zasiedlający rzeki, jeziora i stawy. Z wyglądu podobny był do zgarbionego dziada o wyłupiastych podobnych do rybich oczach i zmierzwionych włosach oraz błoną pomiędzy palcami. Potrafił także podobno zmieniać się w rybę lub inne stworzenie wodne a także w konia i osła. Powszechnie znanym było, iż stwór miał w zwyczaju porywać do swego podwodnego królestwa chojraków, którzy go bagatelizowali, nie znosił braku poszanowania dla wodnych akwenów i okolicznej je natury, nie lubiły hałasu oraz śmiecenia, dlatego wody w których panował próbowano obchodzić z daleka by go nie rozzłościć. Gdy niebyło takiej sposobności próbowano ułagodzić demona właściwą obiatą składaną raz w roku której towarzyszyły zaśpiewy, intonowane zaklęcia oraz topienie w wodzie zwierząt zazwyczaj kury, gdyż z pływającym drobiem ta sztuka raczej by się nie udała. Najczęściej taka niewielka ofiara przypadała wodnikowi do gustu i zapewniała mieszkańcom wioski spokój na cały rok. Zdarzało się z rzadka, iż drób nie starczał, znana jest XIX wieczna relacja o jednej z ruskich wsi, gdzie wszyscy złożyli się na kupno konia, którego następnie wysmarowano miodem, uwiązano kamień młyński do szyi by w końcu utopić w jeziorze. Gdy doszło do spotkania z wodnikiem, można było go zranić nożem, który odbierał mu większość sił co spowolniało atak, ale nie zabijało stwora, jeśli zaatakował pod przybraną postacią udawało się ująć go w uplecioną z wikliny sieć.

slowianie-dziwotwory-litera-w-wodnik
Ilustracja. Wodnik - wyobrażenie, praca współczesna AI.

www.srebrnykruk.pl

www.srebrnykruk.pl