Nauki – to demoniczne istoty o uwodzicielskich niewieścich ciałach znane z karpackich lasów i połonin. W noce rozświetlane blaskiem księżyca w pełni pasły stada jeleni i saren. Znane także były ze swych nieokiełznanych i wesołych tańców pośród skał oraz krzewów. Jedynymi pozostałościami po tych radosnych pląsach były znajdywane rano perfekcyjne kręgi wydeptanej trawy. Ci którzy podbudzeni swym wścibstwem usiłowali nocą podpatrzyć harcujące nauki znikali na wieki bez jakiekolwiek śladu.

Nëczk – zapisywany czasem jako Neczk, Nëczk, sporadycznie Neczek, to nazwa istoty zachowanej jedynie w pojedynczych przekazach, pojawiającej się głównie w regionalnych zestawieniach demonów. To rzadki duch lub demon z folkloru kaszubsko-pomorskiego, związany z nocą, cieniem i uczuciem niepokoju, a nie dobrze poświadczony demon prasłowiański. W jednostkowych opisach jawi nam się jako stwór związany z nocą, ciemnością, lękiem podczas samotnych wędrówek czy też zwodzeniem ludzi na odludziach. Można byłoby go scharakteryzować jako ducha wywołującego niepokój, którego obecność człowiek bardziej odczuwał niż widział. Jeżeli w ogóle wyobrażano go sobie w konkretnej postaci, to miał być cieniem, niewyraźną sylwetką, ciemną obecnością między drzewami albo duchem pojawiającym się na skraju ludzkiego wzroku. Zbliża go to bardziej do personifikacji nocnego strachu niż do klasycznego demona o określonych cechach fizycznych.

Niedzielka – był to demon wędrujący w niedzielę po pustych gościńcach między siołami o wyglądzie nadzwyczaj wysokiej, chudej kobiety noszącej przyodziewek przyozdobiony złotem i srebrem. Pochylała się na pół i zaglądała przez okna chałup uważnie podpatrując czy domownicy wypoczywają bądź modlą się, a jeśli zamiast tego wykonywali jakieś prace gospodarcze wkraczała bez pytania do izby. Strwożonym mieszkańcom ukazywała rozchyliwszy poły odzienia skrywające najokropniejsze do wyobrażenia rany, sińce i poparzenia krzycząc przy tym przerażająco „To mi robisz, gdy nie szanujesz dnia świętego!”. W zależności od powagi występku demon mógł rozpłynąć się w powietrzu lub pokarać grzeszników poważnym schorzeniem a w najcięższych przypadkach nawet pobić na śmierci.

Nieśpiech – to złośliwy demon, który zsyłał na swe ofiary lenistwo, otępienie i gnuśność. Jego pojawienie w domu dawała się dość łatwo stwierdzić. Jeżeli pracowita i gospodarna niewiasta ni stąd ni z owąd zapominała o posprzątaniu chałupy, ugotowaniu strawy czy też przesypiała całe dnie na zapiecku, to był to niechybny znak jago zadomowienia się. Z tego to też powodu w ubiegłych wiekach co bardziej zapobiegliwe kobiety zanim rozpoczęły jakieś prace, zwłaszcza takie bardziej wymagające jak przędzenie, odpędzały przewrotnego stwora deklamując zaklęcie. Wielka szkoda, że treść tej formuły nie zachowała się do współczesnych czasów, gdyż mogła by być nadal wielce przydatna.

Nocnice – żeńskie złośliwe demony, które rozpoczynały swą niecną działalność po zapadnięciu ciemniści. Opuszczały wówczas leśne ukrycia, przysiadały na gałęziach i za pomocą szyszek rozczesywały, długie, skudlone włosy. Niekiedy wzlatywały na błoniastych skrzydłach polując na swe cele. Ofiary dręczyły w najróżniejszy sposób których repertuar był szeroki i obejmował nie tylko dość nieszkodliwe figle, ale także i odrażające zbrodnie. Potrafiły pijaków zwodzić na pustkowia, wpychać do mulistych rowów bądź prowokować do szaleńczych pląsów kończących się utratą przytomności. Nieobce im było powodowanie u niewiast choroby połogowej, zadeptanie człowieka na śmierć czy uduszenie śpiącego malca. Monstra zjawiały się wyłącznie po krwawym zachodzie słońca nazywanym onegdaj „na żar”. I od tego popularnego określenia znana jest magiczna formuła broniąca pociechy przed atakiem „Zaże, zaże, zażyczki, weźcie memu dziecku nocnicki” (w ostatnim słowie rzecz jasna chodzi nie o naczynie a o demona).

