www.srebrnykruk.pl






Słowiańskie przekazy

strzalka do tyłu strzalka do góry
Dziwotwory - demonologia

Dziwotwory K

jak;

 

Kaduk – pokryta sierścią bestia o ogromnej, rozciągliwej, pełnej zębisk paszczy mogąca bez większego trudu połknąć całego dorosłego mężczyznę. Najczęściej skrywał się w nieprzystępnych grzęzawiskach i leśnych ostępach a natręt, który zbłądził w pobliże jego siedliska kończył marnie, błyskawicznie zabijany przez potwora. Demonowi towarzyszyła zawsze gromada poślednich pomocników posyłanych niekiedy do pobliskich ludzkich siedlisk by wyżerać zapasy, grabić i czynić jak największe szkody. Kaduk uwielbiał gromadzić wszelkiego rodzaju kosztowności znoszone przez jego sługi z łupieżczych wypadów. We własnej osobie pośród ludzi pojawiał się niezbyt chętnie poza sytuacjami, gdy bywał wzywany w złej godzinie, najczęściej przypadającej wieczorem, zawołaniem „Do kaduka” albo „Niech cię kaduk”. Jego przybycie dla przeklinającego miał zawsze opłakany finał. Po staropolsku kadukiem nazywano także padaczkę powodowaną według wierzeń przez stwora nazywanego paraluszem, którego umiał przepędzić z człowieka wiedzący owczarz.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kaduk
Ilustracja. Kaduk - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kania – demon przybierający postać nad wyraz urokliwej niewiasty, jej ofiarami były bawiące się samotnie dzieci. Gdy dostrzegła takie zlatywała na chmurze i będąc wówczas podobną do aniołów mamiła swym wyglądem następnie zwiedzioną dziatwę porywała ulatując w niewiadome miejsce. Stąd tęż pochodzi ludowa przestroga „Dzieci, dzieci, kania leci”.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kania
Ilustracja. Kania - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kasny – odrażający stwór podobny do węża odżywiający się krwią ofiar. Pojedynczy osobnik nie był zbyt groźny, ale ponieważ na swoje cele napadły zawsze gromadnie wówczas były śmiertelnym niebezpieczeństwem. Atakując tłumnie gryzły zewsząd, popadając przy tym w amok, przysysały się do człowieka jak pijawki ssąc zachłannie krew. Opite posoką nie zwracały uwagi na zadawane im ciosy oraz rany i niejednokrotnie zdarzało się, że ginęły wraz z nieszczęśnikami przez nie napadniętymi. Wyłącznie najsilniejsze demony umiały przeżyć i najedzone uciec do schronień. Taki sposób żerowania na szczęście nie był za bardzo skuteczny i dzięki temu stwory te zaliczały się do tych spotykanych bardzo sporadycznie.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kasny
Ilustracja. Kasny - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kastamacha – szkieletopodobny upiór znany przede wszystkim z Polesia powstający z zmarłego grzesznika. Wieczorami wychodził z mogiły i kręcąc się w pobliżu cmentarza przerażał przechodniów oraz atakował konie ciągnące furmanki oraz wozy. Strwożone zwierzęta łamały dyszle, raniły siebie i ludzi bądź ponosiły zaprzęg w dal. Sposobem na uniknięcie niebezpieczeństwa wybierając się wieczorem w okolice cmentarza było zmylenie stwora zamieniając prawe koło z lewym.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kastamacha
Ilustracja. Kastamacha - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kauki, Kautki – kilkucentymetrowe karzełki przynoszące przyjmującym ich pod swój dach gospodarzom szczęście i dostatek. Swój zamiar osiedlenia obwieszczały rozrzucając po domostwie skrawki sznurków, potłuczone skorupy czy też kamyki oraz niekiedy dosypując paprochy do piwa lub mleka. Jeśli mieszkańcy odrzucili te upominki, urażone stworki odchodziły z obejścia nierzadko uprzednio wzniecając ogień. Gdy mieszkańcy nie zamietli podarków przyjmując je z poważaniem i wypili ze smakiem zabrudzony napitek stworki uznawały umowę obustronnie za obowiązującą. Zamieszkiwały wtedy pod żłobem i wieczorami wychodziły by pomagać w pracach przy zwierzętach oraz w obejściu a także znosić rozmaite bogactwa. Za swój wysiłek oczekiwały strawy z mleka i owsa, należało także uważać by ich w żaden sposób nie obrazić. Parę lat pracy tych pomocnych istot zapewniało ich gospodarzom osiągnięcie znacznej zamożności. Wówczas stworki upominały się o nowe czerwone ubranka będące zapłatą za usługi i po ich otrzymaniu opuszczały gospodarstwo.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kauki-kautki
Ilustracja. Kauki, Kautki - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kikimora – nazywana także szyszymorą rozpowszechniony we wschodniej słowiańszczyźnie stwór powstały z poronionego albo zmarłego tuż po porodzie dziecka bądź z kobiety, którą spotkała niespodziewana śmierć. Korzenie nazwy są niejasne, według niektórych składać ma się z dwóch członów kik o bliżej nieokreślonym znaczeniu oraz mor mogącego oznaczać „marność”, „śmierć” a także zmorę, czyli złośliwego demona nocnego. Inni badacze wywodzą to imię od jednego z języków grupy ugrofińskiej, gdzie kikka-murt oznacza „strach na wróble”. Natomiast epitet sziszimora to najpewniej wynik językowego tabu mającego na celu uniknięcie przywoływania tegoż demona. Na swe siedziby obierała miejsca przeklęte lub takie z okropną historią położone z dala od zamieszkałych domów a ponad wszystko lubowała się przebywać w chatach zbudowanych na starych cmentarzach bądź takich na które rzucono zły czar. Opisywano ją najczęściej jako drobną, szpetną, pobrużdżoną i ubraną w stare, brudne, podarte łachmany, babę. Co bardziej spostrzegawczy zauważali u niej także deformacje takie jak wydłużone kończyny z nogami zakończonymi kurzymi stopkami oraz długą twarz z nosem niczym ptasi dziób bądź z rzadka o rysach nieco podobnych do kobiety zmarłej z rodziny zamieszkującej nawiedzany dom. Mówiono także iż trafiały się demony z cechami wyglądu psa, świni, kaczki, królika czy też takie które przypominać miały karły albo zniekształcone dzieci. Nierozerwalnie związanym z kikimorą był kołowrotek i wrzeciono używane do wytwarzania złowieszczego warkotu. Ukrywała się w ciemnych strychach, zawilgoconych, zatęchłych piwnicach czy zapuszczonych składzikach i komórkach. Po zapadnięciu zmroku rozpoczynała swą uciążliwą działalność zsyłając śpiącym koszmary, hałasując łomotaniem, zawodzeniem, lamentem albo wrzaskiem. Największe przerażenie budził jednak jej zwiastujący nieszczęście pisk doprowadzający ludzi i zwierzęta do obłędu. Szkodziła także na inne sposoby wywracała garnki, rozrzucała jedzenie, wyrywała ludziom włosy, owcom wełnę a ptactwu pióra, dusiła także pisklęta i zsyłała choroby. Uwielbiała także po nocy pracować przy kądzieli bez wiedzy domowników pozostawiając po sobie bałagan trudny do ogarnięcia a jeżeli ktoś ją zobaczył podczas przędzenia, miał wkrótce umrzeć. Swe dręczenie ciągnęła tak długo aż doprowadzała mieszkańców do rozpaczy i wyprowadzki. W okolicach Bożego Narodzenia miała rodzić swe potomstwo, które od razu wyganiała by ruszało w świat znaleźć sobie siedzibę. Obroną przed ich najściem były amulety – grzechotki z przewierconych kamieni, skrawków włóczki oraz skorup garnków wywieszane w kurnikach i przy żłobach. Odkadzano także obejście dymem z jałowca, usypywano z soli zabezpieczające granice oraz nawilżano narzędzia wyciągiem z paproci.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kikimora
Ilustracja. Kikimora - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Klabaternik – bardzo porządny przez marynarzy duch opiekuńczy dalekomorskich statków, zamieszkiwał tylko te o znaczniejszych rozmiarach posiadające zakryty pokład i ładownie które były jego schronieniem. To postać o korzeniach germańskich, ale znana z całego południowego Bałtyku zatem i na Pomorzu oraz Kaszubach a zwłaszcza w starym portowym Gdańsku. Miał pogodne, przychylne usposobienie był pracowity i zazwyczaj niewidzialny choć potrafił się ukazać wyłącznie kapitanowi bądź szyprowi statku pod postacią karzełka z drewnianym młotkiem w kapeluszu o szerokim rondzie i latarenką w ręce albo błędnego ognika. Podobno można było spróbować go podpatrzeć zasadzając się około północy przy kluzie kotwicznej. Rodził się ponoć na mogiłach nieochrzczonych dzieci, na których wyrosły strzeliste sosny lub świerki wykorzystywane po ścięciu do budowy łodzi. Klabaternik był bardzo pożyteczny chronił swój statek przed rozbiciem, wejściem na mieliznę, przeprowadzał przez największe sztormy, potrafił też załatać kadłub oraz wskazywać kapitanowi drogę. Pilnował także by załoga przestrzegała morskiego kodeksu upominając psikusami zapominalskich czym nieraz ratował ich przed o wiele sroższą karą. W czasie zagrożenia porzucał statek wyłącznie, gdy nie było już najmniejszej szansy ratunku i oznaczało to, że łódź niechybnie pójdzie na dno. Nie znosił brudu i lenistwa a także tchórzostwa oraz nikczemności, marynarzom skarżonym takimi przywarami potrafił porządnie dopiec. Supła liny, wyrzucał jedzenie za burtę, podstawiał nogę a nawet czasem bił swym młotkiem. Gdy jakiś wyjątkowy nicpoń rozsierdził duszka tak iż dojrzał gniew na jego twarzy znaczyło to, że jego dni są policzone.

slowianie-dziwotwory-litera-k-klabaternik
Ilustracja. Klabaternik - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Klykanice – niebiesko świecące demoniczne istoty, które pilnowały, aby żaden włościanin pracujący w polu nie zapomniał o klęknięciu po usłyszeniu bicia kościelnych dzwonów wzywających do wieczornych modłów. Jak łatwo się domyślić nazwa stworów wywodzi się od klękania. Widząc osobę niereagującą na odgłos dzwonów rzucały się na nią grupą, powalały na ziemię i tratowały. Rozsierdzone opluwały bezbożnika, opryskiwały płynem wyciekającym z nich oraz dotkliwie batożyły. Nadzwyczaj mocno nie znosiły pijaków, zawlekały ich do przydrożnych rowów i tam podtapiały. Sposobem na zapobieżenie napaści było położenie się zawczasu nago, na skrzyżowaniu dróg i cierpliwe czekanie aż demony się oddalą. Na pewno przydatnym w takiej przygodzie było także kilkukrotne przeżegnanie się. Jednak najpewniejszą metodą unikania spotkań ze stworami było odpowiednio wczesne, przed zachodem słońca zakończenie prac i zejście z pola.

slowianie-dziwotwory-litera-k-klykanice
Ilustracja. Klykanice - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kłobuk – pomniejszy demon z kategorii tzw. spożących znany w mazurskich, warmińskich a także śląskich opowieściach. Jego nazwa najprawdopodobniej kiedyś oznaczała „koguta” bądź nawiązywała do niegdysiejszego określenia czapki „kołpak”, „kłobuk”. Znany był także pod nazwami takimi jak kołbuk, chobołd, kobold, jacbur, latawiec, lataniec, skrzat, afłf, alf. Część tych epitetów ma konotacje z językiem niemieckim co nie jest żadnym zaskoczeniem, gdy przypomni się, gdzie ta postać była najbardziej rozpowszechniona. W gwarze mazurskiej, kociewskiej i kaszubskiej występował jako srajk, sraka, sryl, saraniec co wiązało go wprost z siłami „nieczystymi” zwalczanymi rzucaniem w nie odchodami. Żył głównie na leśnych obszarach skrywając się w jarach i wykrotach, noce przesypiał w ciepłych dziuplach umoszczonych próchnem. Z rzadka zwłaszcza w okresie jesiennej pluchy opuszczał swe siedlisko i zbliżał się do ludzkich osad. Przyjmował wówczas formę zbliżoną do czarnego kota bądź ptaszora przypominającą przerośniętego ni to kurczaka ni to kurę czy też koguta. Siadał na płocie oczekując aż jakiś kmieć ulituje się i przyjmie go pod swój dach. Po zadomowieniu się w chałupie rozpoczynał swoje złodziejskie wypady nocną porą wyfruwając kominem pod postacią czarnego koguta z długim ognistym ogonem czym przypominał wcześniej wspominanego aitwara. Pomnażał bogactwo swego gospodarza kosztem jego sąsiadów. Bywało także iż swą służbę rozszerzał poza kradzieżą dóbr materialnych na usługi takie jak kończenie rozpoczętych prac gospodarczych których przykładem może być młocka czy przędzenie.
Za taką uczynność należało mu się odwdzięczyć jego ulubioną codzienną strawą w postaci klusek czy też jajecznicy na maśle i niekiedy szklanicą wina oraz wygodnym legowiskiem w ciemnym pomalowanym na czarno pomieszczeniu w ustronnym miejscu domostwa albo beczce wypełnionej pierzem ustawionej na strychu przy kominie. Był on niezwykle przywiązany do swego gospodarza nierzadko przenosił swą wierność na następne pokolenia.
Niekiedy włościanin uznając, iż uzyskał wystarczające bogactwo czy też wiedziony resztkami sumienia przepędzał tego złodziejaszka. Stwór zazwyczaj po początkowo czupurnej obronie uchodził kominem a wszelkie dobra, które dotychczas zrabował i rezultaty jego usług pokrywały się pleśnią tudzież przemieniały się w łajno.
Znano także metodę obrony przed jego łupieżczymi wypadami polegającą na stawianiu znaku krzyża w miejscach magazynowania cennych zasobów. Nieliczni co bardziej sprytni stosowali sztuczkę polegającą na staniu na torze lotu stwora i wypięciu gołego tyłka. Zazwyczaj kłobuk dostrzegając taką scenę skonfundowany gubił swe łupy, które przejmował obrotny włościanin. Jednak biada śmiałkowi, któremu zasadzka ta się nieudała, albowiem spotykała go sroga kara w postaci deszczu wszy. Demona można było według niektórych podań wyhodować sobie samemu. W tym celu należało zakopać pod progiem domu martwy, poronny płód, z którego po upływie siedmiu lat lub w innych wersjach opowieści miesiącach lub tygodniach czy też dniach wykluwała się ta istota. Z imieniem kłobuka związane było także tabu obejmujące ciąże oraz połóg, znane były liczne obrzędy obejmujące okres kilku tygodni mające chronić przed komplikacjami związanymi po rozwiązaniu.

slowianie-dziwotwory-litera-k-klobuk
Ilustracja. Kłobuk - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kocmeuch – lub też kocmołuch nieprzyjazny demon domowy znany z opowiadań głównie Lasowiaków zamieszkująca Równinę Tarnobrzeską oraz Płaskowyż Kolbuszowski. Mieszkać miał pod progiem obory bądź stajni, gdzie przesypiał cały dzień, dopiero nocą wychodził z swojej kryjówki i niezauważalnie podpełzał pod wymiona krowy by wysysać jej mleko. Jego obecność można było rozpoznać po dostrzegalnym spadku otrzymywanego po udoju mleka. Ponieważ w dawnych czasach mleczność krów była o wiele niższa niż obecnie, demona tego tępiono każdą dostępną metodą. Wyobrażano go sobie jako chodzącego nago, niewielkiego, zdeformowanego człowieka z wielką jajowatą głową na cienkiej szyi, oklapniętymi uszami, skośnymi oczami, pękatym brzuchem, cienkimi rękami i nogami z ptasimi szponami.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kocmeuch
Ilustracja. Kocmeuch - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Koński Łeb – wywodzący się jeszcze z czasów pogańskich stwór bardzo podobny do końskiej czaszki osadzonej na krótkich nóżkach. Zazwyczaj spotkać go można było na skrzyżowaniach szlaków podróżnych oraz w okolicach cmentarzy, gdzie trwożył wędrowców i wzbraniał im przejścia. Twierdzono, iż rozsiewa niebezpieczne schorzenia, toteż wkładano sporo wysiłku by uniknąć jego spotkania. Wierzono, że podłe czarownice zakopywały pod chałupą nienawistnych im ludzi koński łeb by ściągnąć na nich mór.

slowianie-dziwotwory-litera-k-konski-leb
Ilustracja. Koński Łebh - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Koszki – demon, którego z uwagi na wygląd można było pomylić z najzwyklejszym kotem. Opisywano go jako miałczącego niczym mruczek, porośniętego burą, gęstą sierścią stwora o sterczących uszach i z ogonem. Jednak po dokładniejszym przyjrzeniu dostrzec można było wstrętny pysk o człowieczych rysach w miejsce kociego oraz kościste chwytne dłonie tam, gdzie powinny być łapki. Pomylenie go z kotem mogło skończyć się tragicznie, ponieważ uprowadzały one z kołysek niemowlęta i podmieniały je na swój szkaradny pomiot. Dlatego zawsze przed wpuszczeniem kota do domu trzeba było uważnie mu się przyjrzeć, aby nieopatrznie nie dać się zwieść temu monstrum i mieć sposobność jego przepędzenia.

slowianie-dziwotwory-litera-k-koszki
Ilustracja. Koszki - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kotszur – zagadkowy i wyjątkowo nieczęsto spotykany wodny stwór znany na Górnym Śląsku. Aktywny był nocą, kiedy to donośnie hałasując polował na ryby będące jego karmą. Osoby którym udało się go spotkać opisywali go jako połączenie pokaźnej czapli z wydrą o ostrych niczym brzytwy zębach. Rodzice dzieci kapiących się bez ich zgody po zmroku wykorzystywali stwora jako przestrogi strasząc, iż może je pogryźć lub nawet pożreć.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kotszur
Ilustracja. Kotszur - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kozytka – znana także łaskotuchą były epitetami używanymi dla nader szpetnej oraz starej i to mocno rusałki nie mogącej pogodzić się zw nieubłaganym biegiem lat. Pomimo odstręczającego wyglądu nie przestawała nago tańczyć uw brzegów jezior iw rzek bez powodzenia usiłując wabić młodzików. Niekiedy zdarzało się jej wylegiwać ww szuwarach grzejąc na słońcu iw upijać skradzioną okowitą albo płoszyć bydło uw wodopoju. Dlatego że jej zwiędłe wdzięki na nikim już nie robiły wrażenia, aby zwieść jakiegoś junaka rozsiewała wieść, iż jest strażniczką skarbów. Gdy jakiś głupiec dał się nabrać chwytała go iw łaskotała na śmieć.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kozytka
Ilustracja. Kozytka - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Krasnoludki – znane także jako skrzaty to jedne z najbardziej rozpoznawalnych a także popularnych domowych stworków opiekuńczych. Ich znakiem rozpoznawczym są czerwone czapeczki i wdzianka oraz mikry wzrost. Nazwę wywodzi się zazwyczaj od dawnego słowa krasny oznaczającego „czerwony”, czyli barwy strojów przez nie noszonych. Nie jest to jednak jedyne wyjaśnienie, gdyż epitet ten da się także wywieść od „piękny” lub „tłusty”, „tęgi”. Czapeczka była bardzo istotną częścią krasnalej garderoby, ponieważ to jej zawdzięczały swą niewidzialność i gdyby komuś udało się ją zabrać to skrzaty były gotowe zapłacić wielkim bogactwem za jej odzyskanie. Żyły w wykopanych przez siebie podziemnych miastach i wsiach. Do domostw ludzi zawsze takich znanych ze swej dobroci, wchodziły po zapadnięciu zmroku, kiedy mieszkańcy spali głębokim snem. Dostawały się tam przez szpary i szczeliny w podłodze oraz ścianach a także przez mysie dziury. Zajmowały się całym obejściem pomagając w pracach domowych takich jak przędzenie, sprzątanie podwórza, naprawa odzieży, zamiatanie izby, ale największą przyjemność sprawiała im opieka na końmi. Wdzięczni gospodarze by zrewanżować się za otrzymywane wsparcie pozostawiali w kątach chałup ździebełko strawy i napitku.

slowianie-dziwotwory-litera-k-krasnoludki
Ilustracja. Krasnoludki - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Krosnięta – choć z wyglądu przypominały krasnoludki to nie można ich z nimi mylić, gdyż w odróżnieniu od nich posiadały dwie płcie. Miały postać malutkich, bezzębnych, starych, pomarszczonych dziadków i babć ubranych w czerwone kubraki i czapki. Żyły w podziemiach opodal osad bądź w ręcz nierzadko pod ludzkimi domami, w których to w pobliżu pieców bądź zaraz pod łózkami umieszczały wyjścia na powierzchnię. Pomimo niezbyt urodziwej postaci charakteryzowały się dobrocią i uczynnością, dopomagając włościanom w pracach polowych, sprzątaniu domostw i oporządzaniu zwierząt gospodarczych. Od gospodarzy w podzięce za swoją prace spodziewały się zapłaty w formie codziennej porcji mleka w skorupce jajka oraz specjałów takich jak niewielka ilość tłustej śmietany w orzechowej łupinie. Niewynagradzane za swój trud stworki irytowały się i zaczynały psikusy, hałasowały, dokuczały zwierzętom aż wreszcie uciekały. Zdążało się, iż włościanin by nie dopuścić do odejścia tych pomocników więzilł je w kajdanach. Zniewoleni musieli nadal pracować dla swych panów, ale gdy tylko nadarzyła się sposobność korzystali z niej i uciekali uprowadzając ze sobą dziecko gospodarza, w którego miejsce podkładali drewnianą kukłę.
Zgodnie z ludowymi podaniami do najlepiej sytuowanych krośnięt zaliczano te żyjące na Górnym Śląsku. Mieszkać miały w urokliwych pałacykach, jeździły złotymi karetami ciągniętymi przez myszy, wyprawiały wystawne wesela z ludzkimi muzykantami. Za najwytrzymalsze uważane zaś te spotykane na Kaszubach. Zadawalały się one kawałkiem sieci zamiast wygodnego posłania a za strawę starczał im wędzony rybi łeb. W podzięce za kąt i strawę dopomagały w codziennych trudach życia alarmując przed nadciagającym sztormem, prowadząc na bogate łowiska a niekiedy nawet wypływając w smołowanej beczce na połów wraz z rybakami. Niemniej jednak przeważająca część kaszubskich stworków wiodła wygodne życie w wykopanych pod wydmami bursztynowych pałacach pełnych nieprzeliczonych bogactw. Temu komu przyszło do głowy przekopywanie wydm w poszukiwaniu tych skarbów nie udawało się ich znaleźć a doprowadzał do wyprowadzki obrażonych karzełków oraz srogiej odpłaty od sąsiadów rozłoszczonych utratą przyjaznych pomocników.

slowianie-dziwotwory-litera-k-krosnieta
Ilustracja. Krośnięta - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Król Wężów – ogromnych rozmiarów władca gadów o srebrzystej łusce iskrzącej się wielobarwnie oraz złotym albo diamentowym grzebieniem na głowie, dniem i nocom otoczony gromadą nie tak okazałych współbraci. Zamieszkiwać miał korzenie leszczyny porośniętej jemiołą. Ozdobny grzebień wyrastać miał gadowi po dziesiątym roku życia, co dawało o potencjalnie sposobność by wężowych władców była większa liczba. Jednak ich liczebność ograniczana była ludzką pazernością, albowiem zabijano ich dla pozyskania złotego diademu rosnącego na głowie oraz czarodziejskich mocy zawartych w ciele stwora. Upieczone i zjedzone dawała zdolność rozumienia zwierzęcej mowy a ugotowane w oliwie, odmładzający balsam zaś uzyskana ciecz kapiącą z zwłok powieszonych na drzewie dawała mazidło na porost wąsów.

slowianie-dziwotwory-litera-k-krol-wezow
Ilustracja. Król Wężów - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Krzyzacik – nieumarły stwór podobny do siwego kruka o białym dziobie i ludzkich oczach, kryjący się na skromnych wiejskich cmentarzach. Nie był agresywny w stosunku do ludzi odwiedzających groby swych bliskich a wręcz cieszył się w śród nich pewnymi względami i poważaniem. Zawdzięczał to swojej napastliwej postawie wobec osób demolujących czy też profanujących mogiły. Jego szczególną niechęć wzbudzali pijacy, których szarpał i ciskał w doły wykopane do pogrzebów. W odróżnieniu do innych ożywionych stworów nie lękał się znaków krzyża i święconej wody.

slowianie-dziwotwory-litera-k-krzyzacik
Ilustracja. Krzyżacik - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kuk – ogromny, mocarny magią ptak będący królem wszystkich współplemieńców. Bronił przed napaścią drapieżnych zwierząt takich jak lisy, węże czy wilki. Żaden krwiożerczy zwierz niemiał odwagi by podejść do ptactwa przez niego chronionego będąc w strachu przed jego odwetem. Któregoś dnia jednak pan ptaków gdzieś zapodział i jego władztwo upadło. Pogrążone w desperacji ptaki posłały na poszukiwania swego obrońcy kukułki, które po dziś dzień krążą one poświecie nawołując „Ku-ku” a inni przedstawiciele gromady by odciążyć jej w ich misji podejmują się wychowania ich potomstwa.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kuk
Ilustracja. Kuk - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Kuka – demon chorobowy zsyłany na ludzi za pośrednictwem czarnej magii przez niegodziwe czarownice. Trafiał do organizmu połknięty przez człowieka i od środka bezzwłocznie atakował mózg nieszczęśnika oddziałując na jego postępowanie oraz sposób życia. Powodował u napadniętego osobliwy sposób poruszania się, nagminne gadanie pod nosem do siebie czy też bełkotanie kompletnie bez sensu. Zarażony stawał się także odludkiem, unikał chodzenia do kościoła nie modlił się a na widok wody święconej popadał w popłoch. W dawnych czasach powszechnie uznawano, iż umysłową niemoc powodują różnorakie demony napadające ludzi.

slowianie-dziwotwory-litera-k-kuka
Ilustracja. Kuka - wyobrażenie, praca współczesna AI.

www.srebrnykruk.pl

www.srebrnykruk.pl