www.srebrnykruk.pl






Słowiańskie przekazy

strzalka do tyłu strzalka do góry
Dziwotwory - demonologia

Dziwotwory D

jak;

 

Diabły – są istotami demonicznymi które pojawiły się wraz z nastaniem chrześcijaństwa i jemu to też zawdzięczają swoją ogromną popularność. Nazwą tą określano w uogólnieniu złe, upadłe anioły a pochodzenie tego epitetu znajduje się w języku greckim w słowie diábolos oznaczającym „oskarżyciel”, „oszczerca”. Na ziemiach polskich był moment w dziejach, kiedy to rozpleniły się one ponad wszelką miarę, mieszkały praktycznie w każdym możliwym miejscu w gęstych kniejach, na bezdrożach, w nadbrzeżnych szuwarach, w karczmach, polach, opuszczonych domostwach i pradawnych ruinach a nawet o zgrozo w kościołach. Był to czas, w którym niemalże każdy przysiółek posiadał własnego diabła czyniącego figle, judzącego włościan do swarów bądź zachęcającego małżonków do niewierności, czyli do czynienia przez ludzi wszelkiego możliwego występku. Niekiedy wybierał sobie gospodarza, któremu składał propozycję zawarcia układu handlowego w którym w zamian za ludzką duszę oferował dostatek i władzę. I tu okazuje się ze zwykli prości kmiecie umieli z takiej umowy wykręcić się sianem a szlachcie przecież uważający się za sprytniejszych i mądrzejszych od prostego ludu zazwyczaj wpadali w zastawione sidła. Diabeł był niewidzialny, ale potrafił przybrać postać zwierzęcia lub naśladować z wyglądu i ubioru człowieka. Takie przebranie pomagało w jego knowaniach, ale mimo tych sztuczek dawał się go w miarę bez trudu poznać. Zazwyczaj kulał na jedną nogę zakończoną końskim kopytem a we włosach bujne porastających głowę przykrytą kapeluszem ukrywał małe rogi. A jak by tego było mało to był pozbawiony dziurek w nosie oraz cuchnął smołą i siarką a w miejsce paznokci wyrastały mu pazury. Miał także wybierać sobie na połowicę ziemskie niewiasty będące zazwyczaj czarownicami i zawierał z nimi oficjalne małżeństwo, gdyż wzdragał się przed wolnymi związkami.

slowianie-dziwotwory-litera-d-diabel
Ilustracja. Diabeł – wyobrażenie, praca współczesna.

Diabeł Boruta – to postać o jeszcze przedchrześcijańskich korzeniach, dawniej był najpewniej bóstwem podziemi bądź strażnikiem świętych gajów. Z narodzinami państwa polskiego miał opuścić swe dotychczasowe leża w leśnych matecznikach i przekształcił się w szlacheckiego diabła, którego losy ściśle się splotły z losami całego kraju. Był biesem naczelnym panującym nad wszystkimi polskimi czartami. Przedstawiano go najczęściej w kontuszu i rogatywce niczym najprawdziwszego karmazyna o kapryśnym i popędliwym usposobieniu. Zdarzało mu się być srogim, nikczemnym i karzącym grzeszników, ale także pomocnym nawet prostemu ludowi oraz samemu Królowi Polski. Nie stronił od uczt, zbytków, figli i miłostek, można go było także spotkać na bitewnych polach a takze na sejmach. Boruta znany był również z ogromnej siły oraz umiejętności przybierania postaci młynarza, czarnego konia, sowy, wielkiej rogatej ryby, ptaka o ogromnych skrzydłach, wilka a nawet zakapturzonego mnicha. Zgodnie z legendami znany był w całym kraju a jego rodową siedzibą miał być zamek w Łęczycy w którym to ukrył nieprzebrane skarby, których strzeże po nasze czasy. Okres rozbiorów zakończył panowanie Boruty i przegnał inne swojskie diabły zastąpione przez znacznie przebieglejsze, zajadłe cudzoziemskie czarty.

slowianie-dziwotwory-litera-d-diabel-boruta
Ilustracja. Diabeł Boruta – wyobrażenie, praca współczesna.

Diabeł Fugas – błąkający się po świecie nienasycony łakomczuch przepędzony z piekła. Wieczny niedosyt goni go do kradzieży i pożerania wszelkiego jadła zgromadzonego w spiżarniach nieważne czy szlacheckich, czy włościańskich.

slowianie-dziwotwory-litera-d-diabel-fugas
Ilustracja. Diabeł Fugas – wyobrażenie, praca współczesna.

Diabeł Hejdasz – postać kojarzona niekoniecznie ze złem, a opisywana raczej jako osobliwie ufna wręcz dziecina, przez swych współbraci traktowana jak nieprzydatny półgłówek. Nikt nie mógł by powiedzieć o nim, iż go skrzywdził lub zwiódł na manowce co nie powinno nikogo zdumiewać, albowiem nie ukrywał tak jak inne biesy swego prawdziwego czarciego pochodzenia. Radował się prostym życiem ustroiwszy swe rogi polnymi kwiatami włóczył się po polach wymachując ogonem i gwiżdżąc przy tym pogodne melodie.

slowianie-dziwotwory-litera-d-diabel-hejdasz
Ilustracja. Diabeł Hejdasz – wyobrażenie, praca współczesna.

Diabeł Iskrzycki – kolejny przedstawiciel piekielnej czeredy który w zamian za dusze zapewniał fortunę oraz dostatek. Należał do nadzwyczaj rozumnych i zaradnych biesów najczęściej świadczący ludziom usługi ekonoma i nie odstępował do ich śmierci. Miał być tak mało urodziwy, iż by nie odstręczać swych reflektantów wszelkie swoje porady przekazywał z ukrycia.

slowianie-dziwotwory-litera-d-idiabel-skrzycki
Ilustracja. Diabeł Iskrzycki – wyobrażenie, praca współczesna.

Diabeł Rokita – opisywano go jako ogromnego, dysponującego niewyobrażalną siłą, posępnego, hardego, ale niezbyt przebiegłego diabła o chłopskim rodowodzie. Jego język cechował się niespotykaną nawet wśród diabelskiego rodu wulgarnością i sprośnością. Zamieszkiwać miał obszary rozległych mokradeł, lasy oraz nadzwyczaj chętnie wnętrza starych wierzb, czyli miejsca kojarzone z bramą do zaświatów. Opowiadano, iż potrafił sprowadzać bagienny mgły nazywane mlekiem a także umiał mieszać podróżnym w głowie i zwodził ich na manowce lub jako zbój napadał na bogatych kupców a zrabowane dobra rozdawał biedocie żyjącej w pobliżu jego siedziby. Wierzono w zależności od regionu, że umiał przybrać postaci zwierząt takich jak kot, pies, ryba, koń, ptak czy świnia. Prosty lud zawłaszcza czarownice zaklinali go o dostatek mleka do naszych czasów przetrwała inklinacja „Rokita, daj mleka, oddaje ci duszę i ciało, bo mi się mleka zachciało”. Znana też była pośród szlachty jego odmiana o imieniu Rokicki przedstawiana z rogatywką, szablą i w tradycyjnej sukmanie łysogórskiej.

slowianie-dziwotwory-litera-d-diabel-rokita
Ilustracja. Diabeł Rokita – wyobrażenie, praca współczesna.

Didki – znane od zamierzchłych czasów, niezbyt wyrośnięte, kosmate o nieproporcjonalnie wielkich głowach istoty bytujące w grupach po lasach i borach. Swoje siedliska zakładały pod ziemią w korzeniach wielkich prastarych drzew. Były to też ich skarbce, przechowujące szlachetne kruszce oraz wszelkie inne precjoza będące obiatą naszych przesądnych przodków. Dzięki tym darom ludzie mogli niepokojeni przez karzełki gospodarować na polach, ścinać drzewa i wypasać bydło. Jednak w raz z upływem czasu pamięć o pradawnych zwyczajach odeszła w zapomnienie i zaprzestano starań o przychylność leśnych duchów. Obrażone takim obejściem stworki zapłonęły pragnieniem odwetu i zaczęły wszelkimi metodami przeszkadzać człowiekowi. Na ich przychylność liczyć mogli tylko wszelkiego rodzaju szubrawcy traktowani niczym sojusznicy ich pomsty. Zdarzało się im zjawiać w człeczych osadach pod postacią czerwonych psów bądź kotów by mieszać w głowach, nęcić do złego oraz zapowiadać strapienia lub śmierć. Zatem nie powinno nikogo zaskakiwać, iż w dobie chrystianizacji didki zostały zaliczone do grona diabelskich stworów. Wraz z wycięciem pierwotnych borów prawie całkowicie wyginęły a echa trwogi, którą dawniej budziły pozostały tylko w upomnieniach „Cicho, bo ditko cię porwie” matek kierowanych do swych niesfornych pociech.

slowianie-dziwotwory-litera-d-didki
Ilustracja. Didki – wyobrażenie, praca współczesna.

Diduch – czyli dziad kolejny z grona karzełków, powolny niezguła o ogromnej niczym gar głowie i długich zmierzwionych kudłach oraz poczciwym pysku, żyjący w bliskości ludzkich siedzib zazwyczaj pod krzakiem bzu. Współdziałając z innymi duchami domowymi w podzięce za stawę sprawował nadzór nad obejściem. Niekiedy jednak sprzeciwiał się i stawał po stronie złych mocy kradnąc i psując wszystko co weszło mu w oczy. Aby przepędzić z gospodarstwa takiego niegodziwca należało odczynić magiczny rytuał nazywany „paleniem diducha”. Zaraz po kolędzie wykonywano z wiązki słomy prymitywną figurę i deklamując zaklęcie ciskaną ją następnie w płomienie, można było też dla wzmożenia rytuału przeskoczyć przez ognisko. Działanie takie zabezpieczało przez okrągły rok przed wybrykami takiego szkodnika. Diduch znany także w innych regionach jako okłót przekształcił się z przedchrześcijańskiego ducha domowego w zwyczaj zostawiania pierwszego skoszonego snopa pszenicy, owsa lub niemłóconego żyta na wróżbę urodzaju w następnym roku oraz jako talizman przeciw złym mocom.

slowianie-dziwotwory-litera-d-diduch
Ilustracja. Diduch – wyobrażenie, praca współczesna.

Długi zymk – demon losu znany na pomorzu będący męskim odbiciem powszechnie znanej biedy. Opisywano go jako wysokiego, przerażająco wychudzonego, mężczyznę w postrzępionym odzieniu. Błądzić miał po polach i lasach z rzadka zaglądającego do ludzkich domostw. Gdy się zjawiał u kogoś w obejściu obowiązkowo trzeba go było jak najlepiej przyjąć częstując suto okraszoną kasza i dopiero co uważonym podpiwkiem. Pochłonąwszy miskę strawy oraz wychyliwszy kufel napitku dziękował gospodarzom i nie czyniąc nikomu szkody ruszał w dalszą wędrówkę. Jednak, gdy nie został należycie ugoszczony lub był szczuty psami bądź w inny sposób odganiamy wtedy wbrew woli i zamiarom kmieci osiadał w takim gospodarstwie. Sprawiał, że zboża i bydło marniały a sam gospodarz popadał w pijaństwo. Pasmo tych nieszczęść kończyło się najczęściej całkowitym upadkiem gospodarki i pójściem na żebry domowników. Stwora nie można była w żaden sposób pochwycić ani przepędzić jedynym skutecznym sposobem były ponoć specjalne święte inwokacje lub czarna magia.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dlugi-zymk
Ilustracja. Długi zymk – wyobrażenie, praca współczesna.

Dobrochoczy – demoniczna istota będąca opiekunem pradawnych lasów i borów znana głównie z podlaskich opowieści. W odróżnieniu od leszego który swą uwagę skupiał raczej na zwierzynie, on koncentrował się na roślinności. Swoją moc zawdzięczał drzewom w śród których żył. Wierzono, iż przechadzając się po swym królestwie wzrost dostosowywał do otaczających go drzew i mógł dorównywać nawet tym najwyższym ponad trzydziestu metrowym olbrzymom. Miał opinie prawego sędziego dbającego o zachowanie leśnego ładu, ludzi jednak traktował z pewną dozą podejrzliwości. Nie zdarzyło się by pokarał kogoś bez jego winy a wręcz niekiedy udzielał pomocy pokrzywdzonym oraz zagubionym wyprowadzając w bezpieczne miejsce. Gdy trafił na szubrawców nie miał dla nich za grosz wyrozumiałości i litości karząc ich dotkliwie nawet bolesną śmiercią. Przebłagać bądź prosić go o pomoc można było ofiarą złożoną w lesie z chleba i soli. Powiadano, iż potrafił przedzierżgnąć się w leśnego jeźdźca albo wir powietrzny, naśladował też odgłosy lasu jak echo czy trzaski gałęzi z rzadka przybierać miał postać zwierzęcą. Przyglądając się szerzej zachowanym przekazom wyłania się wielce nieokreślona postać. Dobrochoczy raz jest dobry raz zły, niekiedy niewielki bądź odwrotnie ogromny a to znowuż przypomniana zwierza albo człowieka czy drzewo a mieszka w lesie, zagrodzie, domu, wędruje po traktach, widzą go wszyscy lub wybrańcy jest też niewidzialny.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dobrochoczy
Ilustracja. Dobrochoczy – wyobrażenie, praca współczesna.

Dola – znana także jako doda, dodola, opiekuńczy duch towarzyszący człowiekowi od kołyski aż po grób jej atrybutem był kołowrotek. Jak niekiedy twierdzono miała być dziedziczona po rodzicach bądź znowuż inni mawiali, iż jest ona demonem indywidualnym nie związanym z Rodem. W wierzeniach Słowian południowych – Serbów oraz Chorwatów – zanany był jej odpowiednik określany imieniem Sreća tzn. „szczęście”. Sprawowała pieczę nad domem, dobytkiem oraz potomstwem, zapewniając szczęście i powodzenie. Wierzono, iż dla zachowania przychylności i by nie sprowokować jej gniewu należało nie być rozrzutnym, wstawać bladym świtem i przez cały dzień ciężko pracować nie gderając, wówczas można było liczyć na powodzenie i dobrobyt które zapewniał ten duch opiekuńczy. Ale nawet przestrzeganie tych zasad nie gwarantowało sukcesu życiowego. Otóż dola istnieć miała w różnych odmianach. Każdy miał swoją własną dolę, która w dużym stopniu określała życie oraz osobowość człowieka i chociaż mogła być dziedziczona to nawet rodzeństwo mogło mieć odmienne dole. Przykładowo, gdy kmieciowi przypadła dola kupca było pewnym, iż w obejściu nie będzie się dobrze dziać, kury dławiły się ziarnem, woły nie chciały orać a zamiast ziemniaków rosły chwasty. Kupiec z dolą chłopa nawet gdy robił wszystko jak najlepiej to i tak nie odnosił sukcesów w handlu. Ale zdarzały się także przypadki, iż nawet duch właściwie dobrany do fachu nie przynosił korzyści, gdyż trafić się mogła gnuśna bądź nieudolna sztuka. Powiadano także iż mimo tego, że dola była niewidoczna, niekiedy objawiać się miała pod postacią kobiety lub mężczyzny a także psa, kota tudzież myszy.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dola
Ilustracja. Dola – wyobrażenie, praca współczesna.

Domowik – znany także jako domownik, domowy, domowoj to zgodnie z pradawnymi wierzeniami duch zmarłego przodka, który w przeciwieństwie do innych nie odszedł w zaświaty a pozostał w gospodarstwie by pomagać żywym. Powszechnie traktowano go jako pełnoprawnego członka rodziny i zwano go także gospodarzem, dziadkiem bądź ojczulkiem. Opisywany był jako drobny, krzepki, staruszek z siwymi długimi włosami oraz bujną sięgającą do ziemi brodą i ubrany w leciwe, wysłużone odzienie. Co wieczór za piecem, czyli w miejscu jego schronienia gospodarze powinni składać mu obiatę w postaci odrobiny jadła. W podzięce za ten dar strzegł obejścia przed złem oraz gwarantował dostatek, przy czym w tych wysiłkach wspierała go jego połowica domowicha. Domowik niezbyt często wychodził poza próg chałupy. Poza domem w staraniach zapewnienia obfitości w pracach polowych i w obejściu dopomagały pozostałe duchy opiekuńcze pozostające we władaniu domownika. W niektórych podaniach miał też umieć przybierać postać czarnej rogatej istoty objawiającej się po zmroku bądź wcielał się w kota, psa, węża lub szczura. Podczas zmiany domostwa był upraszany o przeniesienie się w raz ze wszystkimi mieszkańcami do nowej siedziby. Gdy był zaniedbywany potrafił się rozgniewać i dokuczał gospodarzom strasząc ich i tłukąc talerze czy taż bijąc dzieci a doprowadzony do ostateczności mógł nawet zesłać złe moce.

slowianie-dziwotwory-litera-d-domowik
Ilustracja. Domowik – wyobrażenie, praca współczesna.

Drak – znany z śląska zaimportowany na tamtejszej ziemi z Rzeszy smok posiadający w zależności od przeżytych lat od siedmiu do dziewięciu głów i kilka par skrzydeł. Poza tym wyposażony był w ogromne pazury i ostre kły, cechował się także doskonałą umiejętnością latania oraz pływania, potrafił również nurkować na duże głębokości i jak by tego było mało zionął ogniem topiącym skały. Zatem nie powinno u nikogo budzić zdumienia, iż jego widok na nieboskłonie u każdego człowieka powodował ogromną trwogę.

slowianie-dziwotwory-litera-d-drak
Ilustracja. Drak – wyobrażenie, praca współczesna.

Drzewice – żeński leśne stworki bytujące we wnętrzu pni drzew, pielęgnowały drzewostan oraz inną roślinność leśną pilnując by zdrowo wzrastały. Mówiono, iż miały przecudownie piękne twarzyczki i zgodne usposobienie. Niebyły agresywne nawet wobec ludzi niweczących efekty ich troskliwych wysiłków o dobrostan flory leśnej.

slowianie-dziwotwory-litera-d-drzewice
Ilustracja. Drzewice – wyobrażenie, praca współczesna.

Dusioł – można by powiedzieć, iż był to rodzaj zmory, miał mieć wygląd kudłatej, kąśliwej, zapasionej, demonicznej istoty wyposażonej w szponiaste łapy. Nękał on ludzi śpiących w swych łożach zatykając im nos oraz usta przeszkadzając w swobodnym oddychaniu. Miał też poprzez ucho wdmuchiwać choroby objawiające się wysoką temperaturą i dygotami. Zaatakowana ofiara nie mogła spać, dysząc budziła się co chwilę cała mokra od potu i ogarnięta gwałtownym bólem ucha. Pokaźne, opasłe demony mogły ścisnąć mięśnie albo nawet pogruchotać kości unieruchamiając nieszczęśnika w łożu na wiele tygodni. Zdarzało się, że nad wyraz złośliwy stwór wyszarpywał pazurzastymi łapami w klatce piersiowej śpiącego człowieka dziurę, którą dostawał się do serca i gniótł je z taką mocą, iż na zawsze powstrzymywał jego bicie.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dusiol
Ilustracja. Dusioł – wyobrażenie, praca współczesna.

Duchy i zjawy – to określenia używane zazwyczaj do nazwania bezcielesnego widzialnego ducha osób zmarłych w niewyjaśnionych okolicznościach, które z różnorakich powodów nie przeniosły się w zaświaty. Przybierają one zazwyczaj postać niewyraźnych, półprzezroczystych widziadeł błądzących w bliskości miejsc swej śmierci i trwożące bezwiednie przygodnych widzów. Dość powszechnym zjawiskiem w śród nich jest cykliczne ukazywanie się w stałym miejscu i o tej samej porze. Najczęściej nie są wrogo nastawione wobec ludzi, ale jak od każdej zasady zdarzyć się mogą odstępstwa. Czasami widmami takimi bywają także duchy zwierząt pojawiającej się w swych ulubionych miejscach.

slowianie-dziwotwory-litera-d-duchy-zjawy
Ilustracja. Duchy i zjawy – wyobrażenie, praca współczesna.

Duch Białej Damy z Kórnika – jest to zjawa zmarłej w XVIII wieku właścicielki zamku kórnickiego i miasta Teofili z Działyńskich. Była ona niezwykłą jak na owe czasy kobietą, sprawnie zarządzała majątkiem doprowadzając go do ozkwitu. Sprowadziła protestanckich osadników niemieckich oraz otaczała opieką miejscowych żydów. Podobno właśnie to i jej zamiłowanie do cudzoziemskich ksiąg oraz nienajlepsze prowadzenie się mają być przyczyną jej pokuty. Jednak miejscowa legenda twierdzi, iż powodem jej kary jest rozebranie na cegły zameczku poprzednich właścicieli, w którym ukryto skarby pilnowane przez złe moce i przekazanie uzyskanej cegły mieszkańcom na budowę kominów. To właśnie diabły urażone zniszczeniem skarbca mają być powodem, iż co noc o godzinie dwunastej portret ożywa i duch arystokratki schodzi z niego by krążyć po kórnickich włościach.

slowianie-dziwotwory-litera-d-duch-bialej-damy-z-kornika
Ilustracja. Duch Białej Damy z Kórnika – wyobrażenie, praca współczesna.

Duch czarnego psa z Ogrodzieńca – zamieszkuje ruiny zamku włócząc się również po polach podzamcza zawsze późnym wieczorem lub około północy. Opisywany jest jako ciągnący długi, brzęczący łańcuch, ogromny, czarny pies z jarzącymi się czerwono ślepiami i wielką paszczą wypełnioną zębiskami, niekiedy przejmująco wyjący. Ma to być duch pokutującego XVII-wiecznego właściciela zamku Stanisława Warszyckiego, znanego z wielkiego okrucieństwa wobec swych poddanych i rodziny.

slowianie-dziwotwory-litera-d-duch-czarnego-psa-z-ogrodzienca
Ilustracja. Duch czarnego psa z Ogrodzieńca – wyobrażenie, praca współczesna.

Duch rycerza w płomieniach – niedaleko Zielonej Góry w gotyckim zamku w Ługowie będącym onegdaj siedzibą komturii zakonu Joannitów w burzliwe wiosenne i letnie noce pojawia się zjawa zakuta w czarną niczym smoła zbroję okoloną ogniami. Duchem tym ma być XVI wieczny komtur zgromadzenia Andrzej von Schlieben który został najprawdopodobniej ukarany za wstąpienie w związek małżeński czym złamał śluby zakonne. O pojawiającej się zjawie opowiadają wyłączenie mężczyźni, żadna kobieta jak na razie nie widziała tego rycerza pokutującego za swój występek.

slowianie-dziwotwory-litera-d-duch-rycerza-w-plomieniach
Ilustracja. Duch rycerza w płomieniach – wyobrażenie, praca współczesna.

Dworowy – bardzo pożądany przez gospodarzy duch opiekuńczy, który sprawował pieczę m.in. nad podwórzem, stajnią, chlewem, oborą, pasieką, warsztatem, praktycznie nad całym gospodarstwem. Niepostrzeżony pomagał w pracach polowych, bronił przed niechcianymi gośćmi, doglądał zwierząt gospodarskich. Za swoją pracę oczekiwał jedynie krztyny chleba, kłąbka wełny do wyścielania legowiska oraz darowania co jakiś czas uwielbianych przez niego błyskotek. Nacierpiał podobno zwierząt o białej sierści, mógł na nie sprowadzać dolegliwości i inne przypadłości. Przedstawiano go jako ubranego w znoszoną chłopską sukmanę małego dziadka z charakterystyczną długą brodą przybierającą różnorodne odcienie i barwy. Mówiono także iż umiał przybierać postać węża z kogucią głową W folwarkach bądź pokaźnych gospodarstwach nie zawsze udawało mu się samodzielnie zadbać o wszystkie potrzeby. Wówczas korzystał z pomocy innych opiekuńczych demonów zajmujących się jednym typem prac. I tak osobny duch troszczył się o stajnie i oborę a jeszcze inne stodołę, spichlerz, kuźnie, chlewik czy kurnik.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dworowy
Ilustracja. Dworowy – wyobrażenie, praca współczesna.

Dziady – to przedchrześcijańskie miano stosowane do duchów przodków odwiedzających parę razy do roku na ziemi swych potomków i krewnych oraz do rytuałów i zwyczajów z nimi związanych. Epitet „dziad” wywodzi się od prasłowiańskiego słowa *dědъ rozumianego jako „ojca ojca”, „ojca matki”, „człowieka starego o wybitnej pozycji w rodzinie”, „przodka” albo „starca” oraz w drugim znaczeniem jako „duch”, „demon”. Najbardziej znanym elementem uroczystości na część dusz bliskich było przygotowywanie uczt bogatych w napitki i potrawy. Założenie tych biesiadnych spotkań to przede wszystkim „obcowanie żywych z umarłymi” oraz stworzenie więzi z duszami przodków okresowo powracającymi do miejsc znanych im zza życia. Od zmarłych oczekiwano przychylności a także opieki w sferze urodzaju. Obrzędy te nazywano „ucztami kozła” a sprawowane były przez koźlarzy, owczarzy lub guślarzy uważnych za znawców magii. W dobie chrystianizacji w związku z zwalczaniem tego zwyczaju przez kościół, spotkania miały charakter sekretny i ograniczony do wąskiego grona i odbywały się w ustronnych miejscach w pobliżu cmentarzy. W ich trakcie duchom przodków składano obiaty z jadła, deklamowano zaklęcia zapewniające spokój zmarłym oraz palono ognie by duchy się przy nich ogrzewały. Współczesnym wspomnieniem tych obyczajów jest palenie zniczy i świec na grobach bliskich. Dziady to także nic innego jak liczne grono duchów opiekuńczych sprawujących pieczę nad praktycznie każdym aspektem życia w gospodarstwie. Po powrocie z zaświatów zdezorientowane dusze zmarłych przyciągane blaskiem znajomych chat przez lata kryły się w pobliżu domostw swych potomków przyzwyczajając się do nowej sytuacji oraz zapoznając się z swoją nowa rolą. To właśnie z takich dusz wywodzą wyspecjalizowane duchy takie jak; mir stodołowy w stodole, bohan w owczarni, trusia w oborze, owinnik w owiniu czyli suszarni lub wędzarni a także rigacz w ridze będącej pomieszczeniem do przechowywania narzędzi oraz plonów czy też gumiennik w gumnie tj. miejscu do młócenia i przechowywania zboża a także w końcu dworowy odpowiadający za całe gospodarstwo.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dziady
Ilustracja. Dziady – wyobrażenie, praca współczesna.

Dzicy ludzie – niezbyt znany leśny szczep człekokształtnych istot. Wygląd miały dość odstręczający, były niewysokie, niekształtne z włosami obficie porastającymi całe ciało. Zasiedlały najbardziej niedostępne oraz dzikie obszary pierwotnych puszcz i borów porastających onegdaj słowiańskie ziemie. Ich natura odpowiadał wyglądowi i miejscu życia, były groźne oraz nieokiełznane. Zbieracze grzybów lub innego runa leśnego którzy natrafili na ich siedziby już nie wracali z swych poszukiwań, pozostawały po nich jedynie obgryzione kości.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dzicy-ludzie
Ilustracja. Dzicy ludzie – wyobrażenie, praca współczesna.

Dziewiątka – zagadkowy, zdawało by się, że nieszkodliwy a w rzeczywistości będący nadzwyczaj groźny owad, żyjący na pastwiskach oraz podmokłych łąkach. Jego odwłok zbudowany był z dziewięciu segmentów zaznaczonych plamkami o długości i grubości porównywalnej z kciukiem dorosłego mężczyzn. Głowa zaopatrzona była w parę szczypiec, którymi wgryzał się w pechowca. Kąsał ludzi tylko gdy był wystraszony, zazwyczaj podczas sianokosów lub innych prac na polach. Ugryzienie nie było zbyt dotkliwe i pozostawiało na skórze czarny niewielki bąbel. Pozornie niegroźne zdarzenie rozwijało się w bolesne schorzenie objawiające się dusznościami i opuchlizną ciała. Remedium na jad dziewiątki było skorzystanie z pomocy zamawiacza którymi byli najczęściej owczarze, guślarze, znachorzy czy też inni wędrowni dziadowie. Mimo że usługi tych fachowców nie należały do najtańszych to tylko oni znali zaklęcia zwalczające dolegliwości spowodowane ukąszeniem owada. Nieskorzystanie z pomocy kończyło się dla nieszczęśnika bolesną śmiercią po upływie około tygodnia od pojawienia się objawów zatrucia jadem dziewiątki. Poza tą groźną stroną dziewiątki w wierzeniach ludowych funkcjonowały na jej temat także nie tak złowróżbne przesądy. W niektórych rejonach uważana była wręcz za nad wyraz efektywny talizman chroniący przed urokami oraz gwarantujacy dostatek. Można przypuszczać, iż ta przyjazna ludziom strona stwora bierze się z magii samej liczby dziewięć. Polska ludowa kultura łączy dziewiątkę z całkowitością zmian cyklów. Przykładem ich może być okres ciąży trwający dziewięć miesięcy czy też cykl obejmujący wzrost roślin, gdy pomnie się trzy miesięczny czas zimy. Liczba dziewięć wykorzystywana była także we wszelkiego rodzaju rytuałach w których należało wykonać zestaw właśnie tylu gestów albo w przepisach gdzie używano dziewięciu składników czy też godzin bądź dni które należało odczekać na zadziałanie praktyk uzdrawiających.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dziewiatka
Ilustracja. Dziewiątka – wyobrażenie, praca współczesna.

Dziewonie – słowiańskie nimfy, które na swoje siedziby obierały nieprzystępne puszcze i mateczniki. Troszczyły się o leśne zwierzęta a ich szczególną opiekę cieszyły się żubry, tury oraz jelenie. Zwierzęta gospodarcze także mogły liczyć na ich opiekę, gdyż wypasane w pobliżu lasów potrafiły być powodem zarażenia chorobami swych leśnych krewnych. Zatem dziewonie starały się chronić od pomoru wszystkie zwierzęta zarówno te dzikie jak te i udomowione.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dziewonie
Ilustracja. Dziewonie – wyobrażenie, praca współczesna.

Dziuk – to zamieszkujący pola uprawne lilipuciej wielkości wąż kryjący się w źdźbłach dojrzewających zbóż. Bardzo uprzykrzał w czasie zbiorów pracę kobiet podbierających snopy zboża skoszonego przez żniwiarzy, kąsając je dotkliwe po rękach i wślizgując się pod skórę. Miejsca ugryzione przez pasożyta czerwieniały i nieładnie jątrzyły się wywołując gorączkę. Lekiem stosowanym przez znachorki na odpędzenie dolegliwości był płat słoniny święconej na Wielkanoc, przykładany w miejsce ukąszenia oraz zamawianie wypowiadaną formułką „Dziuk, żebyś zdechł, zmalał i skamieniał”. Gad poddany takim zabiegom uzdrawiającym wydostawał się z cierpiącego i zdychał a ręka w ciągu kilku dni zdrowiała.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dziuk
Ilustracja. Dziuk – wyobrażenie, praca współczesna.

Dziki myśliwy – była to dusza pokutująca po śmierci polująca galopując konno przez bory i lasy w towarzystwie upiornej psiej sfory. Gdy widmowy łowca w czasie swej gonitwy napotkał jakiegokolwiek pechowca to spotkanie takie dla niego kończyło ciężkim pobiciem a niekiedy wręcz śmiercią. Aby uniknąć przykrej przygody najlepiej było po zapadnięciu ciemności szczególnie w wietrzne bezksiężycowe noce nie wybierać się na leśne przechadzki.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dziki-mysliwy
Ilustracja. Dziki myśliwy – wyobrażenie, praca współczesna.

Dziw – znany z terenów Rusi pradawny, jeszcze przedchrześcijański leśny demon, osiągający wielkość nawet do pięciu metrów. Nad wyraz groźny dla podróżujących pojedynczo najzwyklejszych wozaków czy kupców na handlowych szlakach. Usłyszawszy zbliżający wóz bądź pieszego ukrywał się w konarach rozgałęzionych rosłych drzew i czatował na nieszczęśnika. Gdy ten znalazł się bezpośrednio pod nim, wówczas z dzikim mrożącym krew wyciem atakował i błyskawicznie nim ofiara zdążyła pojąć co ją spotkało była rozrywana na kawałki.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dziw
Ilustracja. Dziw – wyobrażenie, praca współczesna.

Dziwsmits – wodny stwór sprzyjający, wysoko ceniony i oczekiwany przez bałtyckich poławiaczy ryb. Zanim rybacy wypływali na połów, bladym świtem przywoływali go swoistymi zaśpiewami, a gdy podpływał do łodzi ofiarowywali mu dary z jadła. W podziękowaniu stwór doglądał, aby żadna z łódek się nie wywróciła, pewnie utrzymywał zarzucone kotwice i napędzał do sieci najdorodniejsze ryby.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dziwsmits
Ilustracja. Dziwsmits – wyobrażenie, praca współczesna.

Dziwożony – miano tych istot źródłosłów swój ma w staropolskim słowie dziwoki oznaczającym „dziki”. Były to górskie stwory osiedlające się w grotach i skalnych piargach Podhala wyróżniały się dzikim usposobieniu i niezbyt urodziwą postacią. Opisywano je jako krępe, pokryte futrem z szpetna twarzą i nienaturalnie, bardzo długich piersiach. Niepokoić miały wiarołomne żony, uprowadzały podrostki i młode dziewczęta, umiały także łaskotaniem doprowadzić starszych ludzi do śmierci. Ich największym przysmakiem były podobno kłącza paproci zwyczajnej nazywane „słodyczą”.

slowianie-dziwotwory-litera-d-dziwozony
Ilustracja. Dziwożony – wyobrażenie, praca współczesna.

www.srebrnykruk.pl

www.srebrnykruk.pl