www.srebrnykruk.pl






Słowiańskie przekazy

strzalka do tyłu strzalka do góry
Dziwotwory - demonologia

Dziwotwory B

jak;

 

Baby – stare kobiety obdarzane przez mieszkańców wsi szacunkiem, ale i równocześnie lękiem. Parały się uzdrawianiem i odczynianiem uroków, zbierały zioła, przygotowywały napary i maści lecznicze a także pomagały przy połogu. Ich zawansowany wiek w dawnych czasach ze względu na porody które wówczas były dla kobiet wielkim ryzykiem stanowiły swego rodzaju osobliwość uważaną za coś niezgodnego z naturą4-14. Pośród prostego ludu istniało przekonanie, iż kobiety za długowieczność zawierały pakt z mrocznymi siłami oferując im służbę po swej śmierci. Dusza takiej leciwej niewiasty umieszczana miała być w niekształtnym, odstręczającym ciele demona, który spokrewniony miał być daleko mocniej z monstrami niż ludźmi. Stąd też bierze się spora gromadka demonów przedstawianych jako wiekowe, pomarszczone i szpetne kobiety.

slowianie-dziwotwory-litera-b-baby
Ilustracja. Baby - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Baba Jaga – wyobrażano ją sobie jako wiekową, odrażającą o obwisłych piersiach, kościstych patykowatych nogach, niedowidzącą lub wręcz ślepą kobietę. Etymologicznie słowo jaga pochodzi od prasłowiańskiego *(j)ęga, polskiego – jędza, rozumianego jako „męka”, „męczarnia”, „groza”, „niebezpieczny”. Mieszkać miała w otchłani lasu w chacie na kurzej stopie za towarzystwo mając czarnego kota, kruka, węża lub sowę. Uprowadzała ludzi zwłaszcza podrostki włóczące się po lesie po czym je uśmiercała i pożerała, miała też sprowadzać choroby. Część badaczy upatruje w niej zdegradowanej w swej roli boginię będącą niegdyś władczynią zwierząt leśnych powiązaną ze światem zmarłych. Mogła też pierwotnie być kapłanką odpowiedzialną za obrzędy inicjacyjne młodych, czym da się wytłumaczyć motyw zjadania dzieci. Na koniec można tu jeszcze wspomnieć, że w polskiej kulturze Baba Jaga ma wymownie negatywne konotacje, gdyż jak to napisał Aleksander Brückner „niegdyś była uosobienie[m] choroby, co żądłem swym ludzi zacina”. Zaś we wschodniej słowiańszczyźnie na Białorusi oraz Rosji jej postać może być dwojakiego rodzaju. Dobra wówczas występuje jako mądra kobieta udzielająca pomocy i dająca schronienie bądź zgoła odmienne złe jako odpychająca starucha czyhająca na zbłąkanych wędrowców zwłaszcza dzieci.

slowianie-dziwotwory-litera-b-baba-jaga
Ilustracja. Baba Jaga - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Baba jagodowa – jej siedzibą były gęste bory i trudno dostępne oraz położone w dzikiej głuszy miejsca. Dbała i pielęgnowała krzewy jagód, grzyby i pozostałe leśne rośliny oraz pająki a także o inne drobne robaki. Jej odzieniem była suknia upleciona z leśnych roślin, na głowie w miejsce włosów rósł jej pęk ziół. Obecność ludzi bardzo ją drażniła prowokowała do złośliwych i wrogich zachowań. Szczególną niechęcią obdarzała dzieci, kręciła się po lasach trwożąc dziatwę zbierającą jagody i grzyby a te które zbyt późno ją dostrzegły i nie zdołały przed nią uciec usiłowała pochwycić i dusić. Wrogość wobec szkrabów wynikała podobna z niemożności posiadania własnego potomstwa albo złośliwej woli pogrążenia w rozpaczy matek kochających swe dzieci. W demona tego przemieniać miały się dusze panien przedwcześnie zmarłych podczas lub tuż przed bądź po ślubie. Można też z pewnym trudem przypisać babie jagodowej rolę dydaktyczną przydatną rodzicom niesfornych dzieci polegającą na tym, iż mogli jej postacią uzasadnić zakaz samodzielnego chodzenia do lasu.

slowianie-dziwotwory-litera-b-baba-jagodowa
Ilustracja. Baba jagodowa - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Baba grochowa – stwór znany z opowieści wspólnot trudzących się pracą na roli pochodzących głównie ze wschodniej części słowiańszczyzny. Była ona wrogo nastawionym wobec ludzi demonem polnym, dogląda pól obsianych grochem albo łubinem. W miejsce ubrania nosiła wiązki suchych grochowin a zamiast włosów miała nastroszone łubinowe gałązki. Letnią porą w południe z lubością przechadzała się po polach grochu lub peluchy4-15. Natknąwszy się na śpiącego żniwiarza dusiła go i gryzła, była nadzwyczaj groźna dla dzieci, które uprowadzała i pożerała. Przyczyn tej nieprzychylności wobec malców dopatrywać się można w jej niemocy spłodzenia swojego potomstwa bądź w złośliwej chęci zranienia matek otaczających swe pociechy miłością. Demonem tym zostawać miały dusze młodych kobiet, które spotkała śmierć w czasie własnego ślubu bądź tuż przed lub zaraz po nim.

slowianie-dziwotwory-litera-b-baba-grochowa
Ilustracja. Baba grochowa - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Baba cmentarna – demoniczna postać żeńska będąca uosobieniem ludzkich lęków przed spotkaniem z kostuchą bądź powrotem zza grobu. Szwendała się po zmroku przy cmentarzach a żywić miała się błąkającymi duszami ledwo co zmarłych. Rozgrzebywała groby oraz rozwlekała kości podobno tych co umarli niespodziewaną, gwałtowną śmiercią. Spotkanych ludzi chwytała pazurzastymi łapami i usiłowała zawlec między mogiły. Średniowieczne cmentarze mieściły się najczęściej przy kościołach i kaplicach w centrach miast. Mogiły były niezbyt głębokie oraz nieoznaczone i co rusz zajmowane przez nowych właścicieli. Dla miejskiej biedoty takie niechętnie odwiedzane miejsca porośnięte drzewami i inną roślinnością stanowiły doskonałe lokum. Zatem przebywanie w takich okolicach zwłaszcza nocą nie należało do najbezpieczniejszych zajęć.

slowianie-dziwotwory-litera-b-baba-cmentarna
Ilustracja. Baba cmentarna - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Baba leśna – demon puszczy o pogańskich korzeniach, mający z początku wygląd młodej pięknej kobiety zniewalającej swymi wdziękami młodzieńców, którzy rozochoceni w leśnych ostępach po igraszkach z nimi tracili życie. Po spełnionym akcie miłosnym leśna baba zostawiła ciało kochanka i szła w głąb puszczy, gdzie czekała na narodziny poczętego dziecka. Wraz z upływem czasu starzała się i przemieniała w paskudną, kudłatą z obwisłym biustem i o podartym odzieniu wiedźmę. Utrata młodzieńczej powabności budziła w niej posępność i większą agresję. Atakowała ludzi bijąc ich oraz dusząc swymi monstrualnymi piersiami a także darła pasy skóry z ich pleców. Pozbawiona możliwości rodzenia swoich dzieci porywały do lasu ludzkie, gdzie je zjadała.

slowianie-dziwotwory-litera-b-baba-lesna
Ilustracja.Baba leśna - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Baba wodna – powstawać miała z dusz starych kobiet zmarłych tragicznie albo takich co zapiły się na śmierć. Była wiekowym wariantem rusałki i podobnie jak ona bytowała nad brzegami jezior i rzek, taplała się w wodzie a także tańczyła nago w blasku księżyca. Krzywdy ludziom raczej nie czyniła, gdyż trudno uwierzyć by ktokolwiek dał się omanić jej przywiędłym wdziękom.

slowianie-dziwotwory-litera-b-baba-wodna
Ilustracja. Baba wodna - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Baba żytnia – demon polny będący odmianą południcy, podobnie jak ona napadła włościan trudzących w polu o południowej porze. Jej domeną były łany żyta. Ten kto dostrzegł jej rosły górujący nad kłosami zboża, przyobleczony na biało kształt musiał szybko lec na ziemię i wyglądać jej zniknięcia. Tym którzy robili to zbyt opieszale lub niedbale demon łamał wszystkie kończyny, ale najlepszą ochroną było po prostu unikanie prac polowych podczas upałów. Podobnie jak w przypadku innych demonów kobiecych zamieniały się w nie dusze niewiast w stanie panieńskim które spotkała tragiczna śmierć lub tych co zmarły w okolicach własnego ślubu.

slowianie-dziwotwory-litera-b-baba-zytnia
Ilustracja. Baba żytnia, południca - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Babaj – zwany także Babajką jest postacią wywodzącą się z folkloru słowiańskiego znaną głównie w tradycjach wschodniosłowiańskich – rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej. Miał być to nocny straszak, którym dorośli dyscyplinowali dzieci szczególnie takie, które nie chciały zasypiać, płakały bądź były krnąbrne. Ludowe opowieści nie przekazały dokładnego opisu postaci stwora. Zgodnie z podaniami nie posiadał on jednej ustalonej postaci a wręcz przeciwnie – przedstawiano go w sposób nieokreślony, tajemniczy, tak aby pobudzać dziecięcą wyobraźnię i wzmacniać poczucie lęku. Najczęściej w opowieściach był to ciemny, zgarbiony starzec lub okaleczona istota ukrywająca się pod łóżkiem, pod oknem w pobliżu domu. Zamieszkiwać miał ogrody, zarośla i ciemne zakątki wsi. Wraz z nadejściem nocy wychodził ze swojej kryjówki i nasłuchiwał dziecięcego płaczu. Jeśli usłyszał marudzenie lub hałas, drapał w okna, stukał w futryny i wzbudzał trwogę pośród domowników. Jego nieodłącznymi atrybutami były ciężka pałka oraz duży worek, do którego ponoć wrzucał uprowadzone niesforne dzieci. Jednakże liczne przekazy podkreślały, że groźby te miały przede wszystkim wychowywać a sam Babaj w rzeczywistości nigdy nie krzywdził dzieci. Badacze folkloru zwracają uwagę, że Babaj nie był typowym demonem z przedchrześcijańskich wierzeń słowiańskich, lecz raczej ludowym „straszakiem” występującym w klechdach, kołysankach i legendach o charakterze wychowawczym. Jego rolą było wzbudzanie lęku i wymuszanie posłuszeństwa. Etymologia nazwy „Babaj” ma swe korzenie w językach tureckich, gdzie słowo „baba” lub „babaj” oznaczało „dziadka”, „starca” albo „starego człowieka”. Z biegiem czasu epitet ten przeniknął do folkloru słowiańskiego i zaczął oznaczać zagadkową, nocną istotę budzącą strach u dzieci.

slowianie-dziwotwory-litera-b-babaj
Ilustracja. Babaj - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bahan – domowy duch opiekuńczy sprawujący pieczę nad żywym inwentarzem, chroniąc go przed chorobą i atakami nocnych istot. Białorusini twierdzili, że jego zachowanie wobec gospodarzy uzależnione było od sposobu jego traktowania oraz ich charakteru. Włościanom, którzy otaczali go troską i takim o dobrym charakterze przynosił powodzenie. Dbał by zwierzęta rodziły się często oraz zdrowo. Tym niedbającym o niego i o złym usposobieniu przysparzał zmartwień powodując, że inwentarz nie chciał się rozmnażać. Najlepiej sypiał i wypoczywał na przygotowywanym dla niego posłaniu z sianku w żłobie, dzięki czemu mógł być bliżej zwierząt którymi opiekował się i lubił. Siano to nabywało uzdrawiających mocy przydatnych kobietom przy połogu.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bahan
Ilustracja. Bahan - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Baj – kolejna istota opiekuńcza z grona duchów domowych, bezgłośnie snująca się po zmroku po ścianach i sufitach chłopskich domostw. Za niewielką codzienną obiatą w postaci miseczki mleka oraz łyżki kaszy okazywała swą wdzięczność gospodarzom usypiając osobliwym, miłym śpiewem ich potomstwo. Włościanie uważali, iż jego ulubionymi ptakami były zawsze rozkrzyczane gawrony, kawki i wrony. Miał być on także patronem krążących po siołach i wioskach snujących swe opowieści bajarzy.

slowianie-dziwotwory-litera-b-baj
Ilustracja. Baj - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bałamutnik – popularny głównie na Białorusi i wschodnich terenach Polski wodny demon z wielkim brzuchem, pokryty brodawkami o starej, nabrzmiałej, brzydkiej twarzy oraz lubieżnym charakterze. Jego ulubionymi miejscami bytowania były wody stojące takie jak stawy i sadzawki, rzek raczej unikał. Mimo odpychającej postaci był łakomy na kobiece wdzięki, ale swymi niezdarnymi zalotami powodował kpiny a nie lęk. Najczęściej zaspokajało go skryte podglądanie pluskających się w wodzie nago niewiast. Czasami mimo wszystko by zaspokoić swoją chuć używał podstępu i za pomocą czarów przyjmował postać urokliwego silnego młodziana o gęstych włosach. Przemiana ta pozwalała mu zazwyczaj odnieść sukces w amorach. Jednak po kilku rozkosznych momentach spędzonych ze swą wybranką, czar pryskał i bałamutnik powracał do swej obrzydliwej postaci powodując u niewiasty szaleństwo. Ofiara jego zalotów często usiłowała utopić się, jednakże nie było to możliwe, gdyż uzyskiwała ona „dar” oddychania pod wodą.

slowianie-dziwotwory-litera-b-balamutnik
Ilustracja. Bałamutnik - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bandurki – złośliwe nocne stwory kręcące się w sąsiedztwie ludzkich domostw. Na pierwszy rzut oka zdawały się przyjazne i usłużne zwłaszcza osobom będącym w drodze powrotnej z gospody. Wystarczającym sygnałem zachęcającym je do „pomocy” był gwizd. Zjawiały się wówczas i skwapliwie przyświecając przez wiele godzin zwodniczo przyjemnym spacerem prowadziły na manowce. W końcu piechur orientował się, że jest w dzikiej głuszy i w strachu usiłował się wycofać. Wówczas zgraja wrogich stworów otaczała go i rzucała się wyszydzając, szarpiąc oraz okładając aż do momentu, gdy ofiara przewracała się na ziemię i zastygała w bez ruchu. Wielka liczba demonów czyniła walkę z nimi bardzo trudną. Chronić przed nimi podobno miało trzykrotne przeżegnanie się lub wywrócenie kieszeni na lewą stronę czy też rozebranie się do majtek. Jednak najskuteczniejszym sposobem miał być jakoby szaleńczy bieg bez spoglądania wstecz w stronę własnego domu. Nawet po zaryglowaniu drzwi wścieka stwory świeciły po oknach, pomstowały i wywołały do wyjścia. Wielu opojów takie przeżycie oduczyło nocnych eskapad do karczmy.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bandurki
Ilustracja. Bandurki - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bannik – duch opiekuńczy o prastarych korzeniach czuwający nad łaźniami, używano także dla niego nazwy łaźnik. Banie tak z ruskiego nazywane pomieszczenia służące do kąpieli były w słowiańszczyźnie powszechnie znane i użytkowane od zamierzchłych czasów. Potwierdzenie tego znajdywane jest w źródłach pisanych oraz wykopaliskach archeologicznych i są one dowodem wysokiego poziom higieny naszych przodków. Opisywano go jako karzełkowatego dziadka bytującego w łaźni o ogromnej głowie zwieńczonej gęstym skotłowanymi włosami. Nie był wrogo nastawiony do ludzi do jego zadań należało doglądanie ognia, właściwej ciepłoty kamieni i odpowiedniej twardości witek brzozowych oraz utrzymanie czystości. Za swoją pracę oczekiwał codziennej zapłaty którą był kubeł wody. Był usłużny, ale niekiedy, gdy ktoś zachowywał się niewłaściwie otrzymywał od niego ostrzeżenie w postaci twardych witek wplecionych do miotełek kąpielowych, a gdy i to nie przenosiło oczekiwanego rezultatu delikwent czekała ostatnia reprymendę, którą było poparzenie. Kres jego panowania przyniósł rozwój łaźni publicznych w średniowiecznych miastach. Zaczęły one wówczas pełnić rolę nie tylko higieniczną, ale także miejsca spotkań towarzyskich i rozrywkowych. Nasz sympatyczny duszek nie był w stanie sprostać tym nowym licznym zadaniom w efekcie czego łaźnie nie były już bezpiecznymi przybytkami. Ale przysłowiowym gwoździem do trumny rugującym bannika z życia stała się w XIV wieku epidemia dżumy. To w jej wyniku „uczeni” medycy wykoncypowali, iż jej powodem były o zgrozo łaźnie. Orzekli, że kąpiele poszerzają skórne pory umożliwiając dostęp chorobom do człowieka zatem łaźnie powinno się omijać z daleka. W ten oto sposób bannik został pozbawiony swej domeny i rozpoczął się czas brudu.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bannik
Ilustracja. Bannik - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Barstuki – niziutkie, karłowate stwory o dużych głowach, czarnych brodach po samą ziemię i brzydkich pobrużdżonych obliczach. Żyły na obrzeżach pól, ogrodów oraz sadów w podziemnych jamach oraz tunelach, z których wyjścia na powierzchnię schowane były między korzeniami drzew bądź w starych pustych pniakach. Istotki te były ze swej natury żywe, ruchliwe, skoczne i hałaśliwe nocą. Mądry, przewidujący włościanin oddawał im w użytkowanie oddzielony ogrodzeniem pas terenu rozległy na parę łokci który pozostawiał odłogiem. Było to miejsce ich wieczornych psot, dzięki czemu pozostałe uprawy nie odnosiły żadnej szkody. Aby je udobruchać i przekonać do siebie w wiadome tylko sobie dni będące świętami barstuków, gospodarze nakrywali na noc stoły zastawione chlebem, mięsem, serem oraz masłem. W podzięce duszki strzegły upraw szczodrego kmiecia a nawet podkradały zboże od nielubianych sąsiadów. Barstuki podobnie jak ludzie dzielili się pod względem zamożności. Najbiedniejsi pomieszkiwali przy ubogich chatach a ci bardziej sytuowani nazywani markopolami w przydworskich gospodarstwach.

slowianie-dziwotwory-litera-b-barstuki
Ilustracja. Barstuki - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bazyliszek – należał do złowrogich i budzących lęk legendarnych zwierząt. Jego rozmiary niebyły zbyt okazałe, mieszkał w mrocznych piwnicach i korytarzach czy też w lochach znajdujących się pod ulicami wielkich rojnych miast. Wykluwał się ponoć z jaja zniesionego przez koguta wysiadywanego na stercie gnoju przez ropuchę, dokładnie przez dziewięć lat. Monstrum te mogło żyć w zdrowiu przez całe wieki, miało mieć ciało koguta, ogon węża, wybałuszone żabie oczy. Ten na kogo spojrzał natychmiast ginął, jak mówiono zamieniając się w kamień. Żywił się ptakami, ssakami, pająkami, myszami, szczurami oraz gadami jednak największym przysmakiem byli ludzie, na których polowały z wielkim upodobaniem. Mówiono także że, gdy w okolicy znikały gryzonie to gdzieś niedaleko jest legowisko bazyliszka. Według wierzeń słowiańskich poranne pianie koguta miała moc ogłuszania go, gdy nie zdążył skryć się podziemiom. Duże zagrożenie dla niego skrywało się także w łasice której zapach mógł go powalić. Jednym jednak skutecznym sposobem zabicia bazyliszka było podstępne zmuszenie go do spojrzenia w lustro. Odbijało ono jego wzrok i niechybnie zabijało maszkarę. Metodą tą w 1583 roku mieli się posłużyć warszawscy mieszczanie. Natomiast w Wilnie mniej więcej w tym samym okresie zastosowano do pozbycia się potwora wiązki ruty, ziela o znanych powszechnie właściwościach antymagicznych.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bazyliszek
Ilustracja. Bazyliszek - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bebok – zły duch bądź straszydło z kręgu kultury Górnego Śląska, jakkolwiek znana jest także w folklorze innych regionów Polski, gdzie w opowieściach ludowych występują jego liczne odpowiedniki (babok – Kujawy, bobok – Wielkopolska, Małopolska, babołk, babo, bobo – rejon Sandomierza czy babuk, babok, babołk, bobołk, bobak, bebak, babak, babu, buba, baba, bubok, bubołek, bebe). Miał to być stwór czyhający na małe dzieci wyglądający zgodnie z opisami jak postać ubrana w łachmany o niewysokim wzroście, wymizerowana z nienaturalnie dużą głową, wielkimi oczami według niektórych znajdującymi się z trzech stron oraz nogami długimi często zakończonymi kopytami. Do zamieszkania preferował ciemne, ciche miejsca, uwielbiał piwnice, można było go też spotkać w kącie za drzwiami czy też pod łóżkiem w domostwach, w których straszył. Bebokiem zazwyczaj trwożono niegrzeczne potomstwo, by nie zaglądało w miejsca, w które zaglądać nie wolno jak np. ciemne piwnice albo by zachowywało się zgodnie z poleceniami dorosłych. Zatem zamieszkując miejsca na tyle niedaleko od dzieci, by mogły odczuwać jego obecność, pełnił on funkcję moralizatorsko-dydaktyczną, dawniej rodzice mawiali do niesforne dzieci: „Nie chodź tam, bo cię bebok złapie!" albo „Nie idź tam, bo cie bebok zje” czy też „Siedź cicho, bo bebok przylezie”.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bebok
Ilustracja. Bebok - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bełty – demony polne nazywane także błędami albo błąd, błęd, błądzeń, błądzoń, błędnik, błud, błudoń czy obłęd, znane w tradycji Małopolski wschodniej, zwodziły podróżnych na manowce. Żyły w bezpośredniej bliskości dróg i skrzyżowań szlaków podróżnych, gdzie siedziały pod kamieniem i czyhały na wędrowców, aby swymi czarami mącić im w głowach tak by pogubili drogę. Z bliżej nieznanych powodów wręcz uwielbiały powodować utratę orientacji u osób powracających nocną porą z gospód i zajazdów. Niejeden bywalec tych przybytków, gdy wracał do domu bez pieniędzy, pobijany i w potarganym odzieniu obwiniał za swój stan właśnie te demony.

slowianie-dziwotwory-litera-b-belty
Ilustracja. Bełty - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bezkost – niebywale odrażająca odmiana wampira mająca początek w zmarłym człowieku, który zamiast w spokoju spoczywać w swym grobie nieustannie się z niego wyrywał na wolność by wysysać krew z żywych. W przeciwieństwie do innych wampirów utrzymujących jako taką ludzką postać, ten niemiały nawet chrzęstnego szkieletu, były zupełnie pozbawione kości. Cecha ta umożliwiała mu swobodne przeciskanie się by dopaść zdobyczy nawet przez niewielkie szpary. Upiór ten wyglądał niczym worek napełniany krwią swych ofiar.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bezkost
Ilustracja. Bezkost - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Biali ludzie – drobne, żywe istotki będące krewnym krasnali, ale w odróżnieniu od nich szkodliwe i wrogo usposobione. Spotkać ich można była na Warmii i Mazurach, gnieździli się uśpieni przy przydrożnych kałużach wyczekując swej zdobyczy. Gdy przez wodę przetaczało się koło wozu, po kryjomu wdrapywali się na niego i chowali w połach odzienia podróżnych. Po zapadnięciu zmroku wychodzili ze swych schowków po czym wciskali się śpiącym ludziom przez usta bądź nos do wnętrz brzucha i wywoływali poważne schorzenia takie jak febra czy białaczka. Pamiętać tu trzeba, iż onegdaj febrą określano liczne choroby, które łączyła bardzo duża temperatura. Walczono z nimi oraz febrą przez nie powodowaną za pomocą kanapki z masłem i źdźbłem ze starej miotły albo pijąc wywar z okowity i suszonych oczu raka utartych w moździerzu czy też odczyniając urok, dmuchając w otwór wywiercony w drzewie zatykany kołkiem i równoczesne wymawianie „zostań tam febro”. Metody te nie dawały jednak pewności zadziałania, dlatego też starano się omijać kałuże z jak najdalszej odległości.

slowianie-dziwotwory-litera-b-biali-ludzie
Ilustracja. Biali ludzie - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Białun – demon zbożowy o białoruskim rodowodzie, ukazywał się jako stary odpychający dziad z ogromnym zasmarkanym nosem. Spotkawszy podróżnego zwracał się do niego z niezwykle oryginalną prośbą, mianowicie upraszał o wytarcie smarków z nosa. Ten kto przezwyciężył obrzydzenie i spełniał to osobliwe życzenie był w nagrodę obsypywany przez niego złotem.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bialun
Ilustracja. Białun - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bizia – niebywale groźna odmiana zmory przyjmująca bezkształtna formę polująca po zmroku na śpiące ofiary. Jej ulubionym celem były niemowlęta i malutkie dzieci, które wpierw usypiała bujając i nucąc kołysanki a następnie wysysała krew i po kryjomu umykała w mrok.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bizia
Ilustracja. Bizia - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Błędnica – wrogi leśny demon czarami mylący ludziom drogę. Zwodziła ofiary w leśne ostępy gzie umierały z głodu, zimna lub rozszarpane przez dzikie zwierzęta. Można było ją spotkać pod postacią powabnej niewiasty, ognika bądź kuli światła. Nieszczęśnik, którego wzięła za swój cel był bezradny, nie można było jej w żaden sposób przegonić. Choć była jedna skuteczna metoda uniknięcia spotkania z nią, polegała ona na przekupstwie. Należało przed nocą na obrzeżu lasu zostawić naczynie ze złowioną zwierzyną oraz z gotowaną kaszą i jęczmiennym piwem. Jeśli dary zniknęły to można było być pewnym bezpiecznej drogi przez leśny gąszcz.

slowianie-dziwotwory-litera-b-blednica
Ilustracja. Błędnica - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bieda – nieśmiertelny demon przedstawiany jako bardzo wysoka, wychudzona kobieta w obszarpanych szatach. Wybrawszy zagrodę, w której chciała zamieszkać pojawiała się w niej jako wróbel, mysz albo dowolny przedmiot. O bytności demona można było się domyślić po bez liku niepowodzeń spotykających domowników takich jak plaga gryzoni, pożary, choroby czy pomór bydła. Doprowadzała do całkowitej utraty majątku, wysysała siły witalne a była niezwykle przywiązana i nie odstępowała swych gospodarzy aż do samego końca tkwiąc przy nich do ich śmierci. Nawet spalenie biedy ukrywającej się w jakimś przedmiocie nie było skuteczne, gdyż umykała ona z niego i kryła się gdzieindziej. Aby pozbyć się demona należało zastosować jedyną działającą metodę, którą było podrzucenia jej komuś innemu najlepiej komuś znienawidzonemu. By to uczynić trzeba było podstępem skłonić biedę do wejścia w jakieś zamykane naczynie po czym zakopać je na roztaju dróg i rozgłosić wieści o ukrytym skarbie. Chciwiec wykopując naczynie przejmował lokatora i zaczynał odczuwać skutki jego przebywania pod swoim dachem. Jedynym plusem jaki można było by przypisać z goszczenia biedy jest nagły wzrost rozumu gospodarzy no i może jeszcze sposobność do poznania prawdziwych przyjaciół (jak mówią stare polskie przysłowia4-16).

slowianie-dziwotwory-litera-b-bieda
Ilustracja. Bieda - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bies – słowiański, przedchrześcijański demon zamieszkujący odosobnione miejsca w puszczy, borze czy na bagnach. Nazwę jego wywodzi się z prasłowiańskiego *bĕsъ zakorzenionego w praindoeuropejskim *bhoidh-, oznaczającym „powodujący strach”, „przerażenie”. Był symbolem bliżej nieokreślonego złego ducha czy też demona zła. Nasi pradziadowie obarczali go winą za wszelkie plagi ich nękające co spowodowało naturalne przeniesienie jego wierzeń na chrześcijańskiego diabła. Demony te miały moc wnikania w pojedyncze osoby i sterowania ich postępowaniem, stąd też określenie „zbiesiony”. Przypisywano im również strzeżenie skarbów ukrytych w ziemi. Przedstawiany był pod postacią wielkiego czworonożnego porośniętego futrem bądź krótką szczeciną potwora z łbem zwieńczonym licznymi rogami podobnymi nieco do jelenich. Ze względu na wielki, gruby kark wydawało się, że pozbawiony jest szyi co nadawało mu specyficzną sylwetkę.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bies
Ilustracja. Bies - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Błędne ogniki – znane także pod imionami takimi jak świeczniki, ogniki, świczki, świetliki bagienne, dusze zmarłych ludzi pokutujących za grzechy popełnione za życia. Źródłem tych wierzeń mogą być pogańskie mity opowiadające o tym, iż dusza ludzka umie przybrać postać płomienia. Generalnie nie przejawiały wrogości wobec żywych choć czasami potrafiły również wodzić na manowce. Błąkały się po świecie przyoblekając postać zimnych, bladych o nieokreślonym kształcie świateł. Spotykane je na podmokłych obszarach takich jak łąki czy torfowiska oraz na cmentarzach. Widziane z daleka wabiły swym blaskiem jednak każda próba podejścia do nich kończyła się niepowodzeniem, gdyż natychmiast gasły. A czyniły tak gdyż stojąc na straży bogactw pozyskanych jeszcze za życia były o nie niezwykle zawistne. Mówiono także iż ukazywały się ludziom przed ich śmiercią co też hamowało zapędy zwolenników łatwego zarobku.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bledne-ogniki
Ilustracja. Błędne ogniki - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Błotnik – owadopodobne straszydło znane od Podkarpacia po Kaszuby zamieszkujące bagna i błotniste dzikie ostępy. Latał nad mokradłami nęcąc w ciemności swym nikłym fosforyzującym blaskiem pechowych, zdezorientowanych wędrowców zwodząc ich w śmiertelne zasadzki. Stanowił także ogromne zagrożenie dla nierozważnych tropicieli „płonących skarbów”. Za takie jak nagminnie dawniej uważano miały być ukryte w ziemi pieniądze co noc oczyszczające się płomieniem doskonale widocznym po zmroku. Niejeden nierozsądny poszukiwacz wędrujący po nocy za bladym światłem kończył swą przygodę kąpielą w bagnie a nie odnalezieniem skarbu.

slowianie-dziwotwory-litera-b-blotnik
Ilustracja. Błotnik - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Błudnik – niewielki, kąśliwy, podobny do szkaradnego dziecka demon prowadzący ludzi na błędne ścieżki wiodące ich na skraj przepaści bądź bagna. Był to groźny stwór, ponieważ nawet w środku dnia potrafił zmącić swej ofierze zmysły tak że nie potrafiła odnaleźć drogi nawet na swoim polu. Człowiek taki krążył bez celu nie mogąc trafić na ścieżkę prowadząco do jego domu. Demon miał wówczas wielką uciechę, donośnie chichocząc i drwiąc z nieszczęśnika. Odpędzić jego czary można było wołając „tędy moja droga” uprzednio zginając się w pół tak by spomiędzy nóg dało się patrzyć do tyłu. Błudnik wówczas przepadał chichocząc a uwolniony od uroku człowiek wreszcie potrafił odnaleźć drogę do celu. Niekiedy co sprytniejsi podróżnicy zawierali porozumienie z demonem i w zamian za ustaloną opłatę zapewniali sobie jego opiekę w wędrówce po niebezpiecznych roztajach. Ten kto chciał u celu podróży przechytrzyć stwora nie płacąc mu zgodnie z umową, mógł być pewien, że za swe wiarołomstwo wcześniej czy później po ruszeniu w dalszą drogę zostanie ukarany ginąc bez śladu na szlaku.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bludnik
Ilustracja. Błudnik - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bohynie – mieszkanki mrocznych jarów oraz wąwozów w otchłani borów z wiosną wędrowały nad jeziora i rzeki, gdzie brały kąpiele. Stwory te znane były naszym przodkom jeszcze w czasach przedchrześcijańskich. Na pierwszy rzut oka zdawały się być powabnymi kobietami z włosami aż do kostek oraz z nad wyraz wielkimi piersiami. Ale gdy zauroczony kawaler zbliżył się do nich i spojrzał w dół dostrzegał zamiast kształtnych nóg odpychające ptasie łapy pokryte łuską. Niekiedy podchodziły na skraj osad i wyczyniały figle zrzucając rozwieszone pranie, wywracały naczynia z mlekiem czy też biły naczynia wystawione na płocie. Gdy zostały dostrzeżone z krzykiem, piszczeniem i śmiechem umykały do lasu. Bohynie posiadały też drugą mroczną część swej natury. Umiały zsyłać choroby, napadały niewiasty po połogu oraz uprowadzały niemowlęta a niekiedy podmieniały je na swe demoniczne potomstwo znane jako widminy. Upiory te z wyglądu suche i szkaradne mogły wyssać do cna ludzką matkę ze wszystkich sił tak iż marła ona z wyczerpania.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bohynie
Ilustracja. Bohynie - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bobo – mała, brzydka i złośliwa istota znana także pod imionami bobak, bobok, bobik, bobek oraz buka, znana był prawie w całej słowiańszczyźnie, gdzie straszono nim dzieci by je zdyscyplinować. Źródła nazwy dopatrywać się można w rzymskim bubo oznaczającym „puchacz” choć część badaczy języków słowiańskich etymologi imienia bobo dopatruje się w prasłowiańskim słowie oznaczającym „dziecko” i „strach”. Był stworem nocnym, bytującym w mrocznych piwnicach niekiedy na zapomnianych strychach bądź innych miejscach dających mu sposobność do przeczekania dnia niepokojonym przez nikogo. Gdy tylko słońce zachodziło oraz zapadały ciemności wyłaniał się z ukrycia i zaczynał siać przerażenie pośród niedorostków i starych kobiet. Bobokami stawać się miały podobno nie słuchające się rodziców dzieci, które nie zwracały uwagi na przestrogi o czających się w mroku poczwarach uprowadzających krnąbrne maluchy. Jego pouczający wpływ na przekór zamysłom rodziców w odniesieniu do ich pociech był raczej marny, gdyż po równo hultaje jak i grzeczne dzieci otrzymywały swoja dawkę grozy. Bobo dawał się ugłaskać tak samo jak większość straszydeł domowych solidną porcją jedzenia darowaną przez domowników.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bobok
Ilustracja. Bobok - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bogunki – odmiana rusałek żyjąca w dorzeczu rzeki Bug od której to zapożyczyły swoje imię. Tak jak gros wodnych nimf przyjmowały wygląd nadobnych jasnowłosych kobiet. Flisakom żeglującym do Gdańska wypełnionymi zbożem szkutami4-17 niejednokrotnie udawało się usłyszeć popisy wokalne tych rzecznych syren. Jednak pieśni przez nie wykonywane zachwytu pośród swych słuchaczy nie wzbudzały, ich brzmienie przypominało im raczej odgłosy bąka – wodnego ptaka, którego głos można porównać do ryku krowy a nie słowiczych śpiewów. Za to ich wygląd mógł zwieść niejednego kawalera, któremu ukazywały się strojne jedynie w korale i wianek z wodnych kwiatów na włosach. Ich powabna postać w połączeniu z uroczymi pląsami niejeden raz doprowadzała zauroczonego amanta do nieostrożności mającej czasami opłakany finał. Przed bogunkami tak jak przed większością demonicznych istot wodnych miały zabezpieczać wybrane zioła, zwłaszcza dziurawiec i przymiotno ostre.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bogunka
Ilustracja. Bogunka - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Borowiec – znany także jako leśny dziadek czuwał nad lasami oraz zwierzętami w nich żyjącymi. Miał postać niezbyt wysokiego, mocno zbudowanego starca o wielkiej głowie, brodzie do ziemi i iskrzącym spojrzeniu. Uprzedzał nieproszonych gości przed wtargnięciem do boru przez niego otoczonego troską. Łatwiej było usłyszeć jego upiorny chichot niż zobaczyć go na własne oczy. Szczególą trwogę budził u myśliwych, którym wszelkimi metodami przeszkadza w polowaniu. Czarował ogary, plątał ścieżki tropicielom, rozganiał nagonkę, wysyłał błędne sygnały bądź płoszył zwierzynę. Gdy te metody nie skutkowały w skrajnym przypadku zjawiał się jako wielkolud o rozwianej czarnej brodzie oraz gorejących na zielono oczach i wściekle, bez opamiętania atakował intruzów aż do ich śmierci. Ale i inni ludzie wędrujący po lesie nie mogli także czuć się całkowicie bezpieczni. Grzybiarzom podkładał do koszy trujące grzyby, panny zbierające jagody uprowadzał do swego leża, pijakom mylił drogi i wieszał na suchej gałęzi. Uprzykrzał się także pasterzom, którym bydło przybłąkało się do boru, czarami wabił rogaciznę, aby przyrządzić sobie z niej posiłek. Wolarze chronili się przed tym wycinając na drzewach magiczne znaki znane jako zasieki. Krasula, która dojrzała ten symbol zastygała w bezruchu i tylko właściciel mógł ją odczarować oraz odprowadzić do obory. Na sympatie z jego strony liczyć mogły dzieci, dla których był ujmujący i pomocny, podpowiadał im idealne miejsca do zbiorów jagód i grzybów, bronił przed napadami niebezpiecznych zwierząt a te które się pobłądziły odprowadzał do domów.

slowianie-dziwotwory-litera-b-borowiec
Ilustracja. Borowy - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Borowa ciotka – żona borowca dobrotliwa babcia znana ze swej sympatii do dzieci odziana w rudą jak kora sosny suknie opasaną powrozem z igliwia, na głowie miała diadem z szyszek a w rękach kostur i kosz wypełniony leśnymi owocami. W wędrówkach po lesie nie odstępowały jej jelonki i sarny otaczane przez nią opieką przed łowcami. Natknąwszy się w swych przechadzkach na dzieci obdarowywała je orzechami, miodem oraz jagodami i malinami. Niekiedy zmęczonym szkrabom pozwalała na wypoczynek w swojej chatce. Budziła tym przyjaznym zachowaniem powszechne poszanowanie, ale nie znaczy to że nie umiała dopiec tym którzy naruszyli jej dominium. Ci co nieokazali jej szacunku zabijając zwierzęta, wycinając las czy też kradnąc pisklęta z gniazd karani byli plagami komarów lub jadowitych żmij. Gdy kary te nie działały pozostawał jej jedynie bezradny, boleściwy lament niosący się po leśnych ostępach.

slowianie-dziwotwory-litera-b-borowa-ciotka
Ilustracja. Borowa ciotka - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Borowy – pradawny duch puszczy nosił również miano leszy albo w zależności od rejonu słowiańszczyzny laskowiec, gajowy, lasowy, leśnik, dziad borowy, boruta, czy też wilczy pasterz. Sprawował pieczę nad lasami i borami oraz dzikimi zwierzętami. Ludzie wyobrażali go sobie jako wielkiego starca o twarzy pokrytej zmarszczkami i głową porośniętą liśćmi zamiast włosów, skórą podobną do kory drzew oraz częściami ciała wyglądającym niczym elementy leśnej natury. Umiał także przyoblekać zwierzęcą postać niedźwiedzia, wilka lub sowy. W dzikich leśnych ostępach pasał ponoć zwierzęta a dopomagać mu w tym miały wilki. Był bardzo zawistny o swe sekrety i strzegł ich pilnie. Intruzom ciskał kłody pod nogi, mieszał drogi albo przemieniał się w niedźwiedzia i dzikim rykiem napełniał trwogą niechcianych natrętów. Swym upiornym wzrokiem zsyłał chwilową ślepotę oraz głuchotę. Odgłosy lasu takie jak szum liści, trzeszczenie drzew, gwizd wiatru czy dmące wichry a nawet połamane drzewa traktowano jako objawy jego działalności. Żeby go udobruchać, ludzie ofiarowywali mu dary ze zwierząt domowych bądź plonów. Reguły tej pilnowali szczególnie myśliwi, mogący tym sposobem opłacić prawo wstępu do lasu. Zasada ta nie obejmowała jednak tych, którzy zbytnio karczowali las. Miał też lepszą stronę swej natury, pomagał znaleźć powrotną drogę wędrowcom zagubionym w leśnych kniejach, zbłąkane zwierzęta gospodarcze odprowadzał do ich zagród a także bronił dzieci przed dzikimi zwierzętami i zabójcami.

slowianie-dziwotwory-litera-b-borowy
Ilustracja. Borowy - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Botk – złośliwy, destrukcyjny znany na Kaszubach demon, którego osiedlenie się w zagrodzie wyrządzało szereg nieszczęść. Wszystko w domu i całym gospodarstwie wydawać by się mogło, że bez oczywistego powodu zaczynało się psuć, marnować lub niszczyć. Garnkom pełnym mleka ni stąd ni z owąd urywały się uszy, gospodarz zlatywał z drabiny i skręcał sobie nogę a ziemniaki nie wiadomo czemu gniły w kopcu. Te niewielkie z pozoru, ale dolegliwe zdarzenia prowokowały mieszkańców do ataków wściekłości oraz swarów i bójek. Gdy wypadki takie były nagminne i nękały ludzi można wówczas było być pewnym, że w obejściu zamieszkał ten stwór.

slowianie-dziwotwory-litera-b-botk
Ilustracja. Botk - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bożątka – niekiedy znane jako uboże, ubożęta, bożętat o ciche, łagodne stworki zapewniające dostatek lęgnące się z duszyczek nieochrzczonych zmarłych przedwcześnie dzieci. Mieszkały wraz z ludźmi w ich domach wystrzegając się spojrzeń żywych. Miłosierne gospodynie co rusz częstowały te duszki miseczką jadła za co one odwdzięczały się strzegąc chat przed złymi duchami.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bozatko
Ilustracja. Bożątko - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Boże siedleczko – stworek zaliczany do duchów domowych o przychylnym podejściu do ludzi, miał on umiejętność przewidywania przyszłości swych gospodarzy. Zjawiał się przed oczami domowników i uprzedzał o czyhających na nich tarapatach takich jak powódź, pożar, huragan czy nawet przybycie niespodziewanych, niechcianych gości lub krewnych. Nie próbował nie dopuścić do zapowiadanych zdarzeń ani nie wpływał w żaden sposób na ich bieg, pozostawiając wszelkie działania mieszkańcom domu. Ostrzeżeni przez duszka włościanie winni grzecznie wywiedzieć się o detale zwiastowanych zdarzeń i podjąć odpowiednie do tego kroki zaradcze. Jednak, gdy gospodarze lekceważyli sobie otrzymane przestrogi stworek popadał w irytację i mógł ich srogo pokarać. Jego ulubionym miejscem przebywania były ciche ukryte kąty chat. Domownicy musieli bardzo baczyć by przez nieuwagę nie uczynić mu jakiejś krzywdy jak np. oblanie go wrzątkiem, gdyż sprawca tego nieszczęścia karany był bolesną czerwoną wysypką a rozłoszczona istotka szykowała się do porzucenia gospodarstwa. Sposobem na powstrzymanie ucieczki duszka było smarowanie świeżym masłem komina będącego jego wyjściowa drogą. Należało przy tym recytować zaklęcie; „Boże siedleczko, ja cię namaszczam, uzdrów mnie, kiedyś mnie sparzyło” miało to spowodować jego powstrzymanie przed opuszczeniem chaty oraz odwracało zesłaną chorobę. Co do jego wglądu to niema jednoznacznego opisu, jedni twierdzą, iż przypominał urocze dziecie odziane w białe szatki a inni, że podobny był do szarej polnej myszki przystrojonej zabawnym przyodziewkiem.

slowianie-dziwotwory-litera-b-boze-siedleczko
Ilustracja. Boże siedleczko - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Brzegina – niekiedy nazywana także brzeginką kolejna żeńska istota demoniczna żyjąca nad brzegami górskich strug i rzek. Nocami rozświetlonymi księżycem udawało się dostrzec jej powabną postać ubraną w lekkie powiewne odzienie spacerującą pośród nadbrzeżnych szuwarów. Nie była wrogo nastawiono do ludzi o czym niezwykle ochoczo zaręczało dość duże męskie grono, które miało okazję natknąć się na nie. Porywać miały one bowiem kawalerów do tańca i zabawy. Owi mężczyźni wspominali także o jakowyś skarbach pilnowanych przez brzeginie ale co to za klejnoty były tego już tak skwapliwie nie wyjawiali.

slowianie-dziwotwory-litera-b-brzegina
Ilustracja. Brzegina - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Buc – znany pod wieloma imionami jak dysk, kurzy placek czy straszydło krył się w mrocznych zakątkach domostw czy też innych czasem odwiedzanych miejscach jak strychy czy piwnice oraz w starych szafach a nawet pod łóżkami. Straszono nim dzieci by je zdyscyplinować miał on bowiem po zapadnięciu ciemności wyłaniać się z ukrycia by trwożyć, nękać i bić niesforne maluchy a te najbardziej rozwydrzone pakował do worka i zabierał ze sobą. Demon ten przywędrować miał na nasze ziemie z obszaru Rzeszy niemieckiej, gdzie nazywany był Butzenmannem lub Putzem.

slowianie-dziwotwory-litera-b-buc
Ilustracja. Buc - wyobrażenie, praca współczesna AI.

Bizonek – opiekuńcza istota chroniącą dom i zagrodę przed złymi czarami. Opisywano go jako niewysokiego człowieczka kryjącego się pod krzakami czarnego bzu. Włościanie z tego to powodu otaczali roślinę tą wielką troską. Zakazane było jej ścinanie, wykopywanie czy palenie w piecu. Wylewano pod nią wodę, którą obmywano ciało zmarłej osoby, aby odżegnać nieszczęście. Czasami, gdy zawodziły inne sposoby pod krzakiem bzu układano dziecko z bardzo wysoką gorączka mając nadzieje, iż duszek odgoni nękającą je chorobę.

slowianie-dziwotwory-litera-b-bizonek
Ilustracja. Bizonek - wyobrażenie, praca współczesna AI.

4-14W okresie średniowiecza w brew powszechnie panującym opiniom to mężczyźni dożywali częściej sędziwego wieku.

4-15Pelucha – groch zwyczajny polny, inne nazwy polskie to groch błękitno-purpurowy, groch polny, peluszka, przez niektórych systematyków uważany za odrębny gatunek grochu zwyczajnego pochodzi z rejonów śródziemnomorskich.

4-16Przysłowia ludowe o biedzie; „Goń biedę drzwiami, to wlezie oknem”, „Bieda dokuczy, rozumu nauczy”, „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”.

4-17Szkuta to płaskodenny, śródlądowy, beznapędowy statek, dawniej żaglowy, pozbawiony pokładu, przeznaczony przede wszystkim do transportu ładunków masowych np. zboża.

www.srebrnykruk.pl

www.srebrnykruk.pl